Co się dzieje w Unii Europejskiej? Autorski przegląd najważniejszych spraw i wydarzeń z życia wspólnoty.
Kategorie: Wszystkie | Gospodarka | O autorze | Polityka | Społeczeństwo | Wybory do Europarlamentu
RSS

Wybory do Europarlamentu

środa, 26 sierpnia 2009

Z kronikarskiego obowiązku: Sąd Najwyższy orzekł przed chwilą, że wynik czerwcowych wyborów do Europarlamentu jest ważny. SN odrzucił wszystkie protesty, jakie do niego spłynęły. W 21 przypadkach te protesty nie były wogóle ''valid'' (bo wniesiono je w złym terminie), zaś w pozostałych sprawach (22) sędziowie nie doszukali się żadnych uchybień wobec ordynacji.

No i pozamiatane. Teraz chyba już oficjalnie blogUE może skreślić ze swoich ustawień rubrykę ''wybory do Europarlamentu''.  

12:38, konrad.niklewicz , Wybory do Europarlamentu
Link
poniedziałek, 08 czerwca 2009

BlogUE nie zgadza się z wieloma poglądami ”Zielonych” (zwłaszcza w kwestiach gospodarczych), ale ich niespodziewany sukces zasługuje na blognotkę.
Zwłaszcza sukces we Francji.
Zieloni zdobyli tam prawie 16,3 proc. głosów, tylko o 0,2 pkt. proc. mniej niż Partia Socjalistyczna - teoretycznie główna siła opozycji.
To osobiste zwycięstwo dla Daniela Cohn-Bendita, głośnego i dość charyzmatycznego lidera ”partii ekologów”.
Za kilka tygodni (miesięcy?) będziemy wiedzieć, czy w nowej kadencji Europarlamentu frakcja ”Zielonych” będzie większa niż wspólna grupa klecona przez PiS, ODS i brytyjskich konserwatystów.
Gdyby tak się stało, byłby to chichot historii. Przedstawiciele PiS-u roili sobie, że po wyborach utworzą trzecią albo czwartą siłę w PE. A teraz może się okazać, że będą nawet za ”Zielonymi” (którzy na razie mają mieć razem 51 mandatów). Z którymi - przypomnijmy - bardzo, ale to bardzo się nie lubią.
W marcu 2007 r. autor blogUE zanotował taką wypowiedź Cohn-Bendita o ówczesnym rządzie Jarosława Kaczyńskiego:
- Jeżeli rząd posługuje się metodami stalinowskimi lub faszystowskimi, my musimy bronić naszych kolegów bez wahania przeciwko wszystkim szaleńcom - stwierdził.
No i chyba się udało? Tak czy siak, Cohn-Bendit już czuje witar w żaglach i wzywa socjalistów do zmontowania koalicji przeciwko reelekcji Jose Manuela Barroso na szefa Komisji Europejskiej.

Na deser, część poświęcona Declanowi Ganleyowi i jego ugrupowaniu Libertas.
Jak nietrudno zgadnąć, blogUE nie roni łez nad jego porażką. Ten niby-polityk wyrządził już dostatecznie dużo szkód, by żałować jego losu. A jest on przykry, bez dwóch zdań. Libertas i Ganley obiecywał ”setki” europosłów w całej Europie, prawdopodobnie będzie miał tylko jednego - Philippe de Villiersa, jedno z kuriozów francuskiej polityki, ni to rojalistę, ni to konserwatystę.
Sam zaś Ganley musi się zniżać do tego, że prosi swoją lokalną komisję wyborczą o sprawdzenie, czy gdzieś nie zapodziało się jego kilka głosów, które jakimś cudem miałyby spowodować, że z czwartego miejsca w okręgu przeskoczy na trzecie...

15 mandatów dla Prawa i Sprawiedliwości. Dziewięć mandatów dla czeskiego ODS (ten wynik podaję za stroną „Lidovych Novin” ), 25 (albo 24) mandatów dla brytyjskich konserwatystów.
Czyli w sumie 49 albo 48 mandatów. Tak ma wyglądać nowa, konserwatywna frakcja w Parlamencie Europejskim? To ma być ta ”trzecia” siła, o której lubili opowiadać Panowie Adam Bielan i Michał Kamiński?!

Toż to nawet ”Zieloni” będą mieli więcej do powiedzenia w Europarlmencie (bo dostaną najprawdopodobniej 51 mandatów - dane podaję za stroną www Europarlamentu) Nie mówiąc już o liberałach z ALDE, którzy umacniają się na trzeciej pozycji z 81 głosami.

Panie Cameron, niech Pan się jeszcze raz dobrze zastanowi. BlogUE zdaje sobie sprawę z tego, że Pan obiecał swoim wyborcom wyjście z Europejskiej Partii Ludowej - największego ugrupowania w PE. Ale czy naprawdę warto się skazywać na marginalizację w PE?

Dla PiS-u to nie nowość: w poprzedniej kadencji Europarlamentu partia prezesa Kaczyńskiego też nie miała za wiele do powiedzenia. Ale dla dumnych konserwatystów, którzy już myślą o zwycięstwie w narodowych wyborach, to może być szok. Zero prestiżowych komisji, blisku zeru wpływ na obsadę najważniejszych stanowisk, blisku zeru wpływ na kształt nowej Komisji Europejskiej... No i jeszcze nowe towarzystwo partyjne, z którym niekiedy będzie się ciężko dogadać. Chocby w sprawie reformy unijnej Wspólnej Polityki Rolnej. Albo w sprawie walki z globalnym ociepleniem. Albo - last but not least - w sprawie równouprawnienia par homoseksualnych.
Mr Cameron, would you please reconsider?

niedziela, 07 czerwca 2009

Platforma wygrała, to już wiemy, PiS dość daleko w tyle, nie udało się wręczyć "żółtej kartki". (blogueUE nie ukrywa, że cheers up). Exit polls sugerują, że PO wręcz polepszyła WYNIK (słowo dopisane na specjalne życzenie pani (?) fizyk-teoretyk) z października 2007 r.
Ale zwróćmy uwagę na coś innego. Wstępne dane o frekwencji w wyborach do Europarlamentu (z godz. 20.20) sugerują, że do urn poszło najmniej Europejczyków w historii - tylko nieco ponad 43 proc. W Polsce było dużo, dużo mniej.
Ci sami Europejczycy, którzy masowo NIE POSZLI głosować, narzekają przy każdej możliwej okazji, że Unia jest zbyt mało demokratyczna. Tylko dlaczego, gdy jest okazja, nie chcą tej "demokratyczności" zwiększyć? Jak mogą oczekiwać rzeczy, której sami nie chcą zagwarantować?

Pozostawiam to pytanie w zawieszeniu.

czwartek, 04 czerwca 2009
Tego jeszcze nie było. Rzutem na taśmę, szef Komisji Europejskiej próbuje zwiększyć frekwencję i prosi Europejczyków, by zagłosowali...w hołdzie dla Polski

17:01, konrad.niklewicz , Wybory do Europarlamentu
Link
środa, 03 czerwca 2009

Frank De Winne C ESA - S. CorvajaCoraz bardziej niecodziennych sposobów chwyta się Parlament Europejski, żeby zwiększyć - w całej Europie - frekwencję w nadchodzących eurowyborach. Tym razem o pomoc poprosił Franka De Winne, belgijskiego astronautę (kosmonautę, jak kto woli), który przebywa już na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ISS, a w październiku - zostanie jej kapitanem. Na prośbę PE, de Winne zaapelował do wszystkich Europejczyków, żeby jednak ruszyli się z domów i zagłosowali. - I hope you will also vote, wherever you are and whatever political views you have - mówi Belg w nagraniu, które od środy można oglądać na stronach unijnych instytucji. Można je obejrzeć np. tutaj.

De Winne przekonuje (i tu się z nim blogUE całkowicie zgadza), że wybory do Europarlamentu są ważne, bo mają wpływ na nasze życie. - Because Europe improves so many parts of our daily lives... from environmental protection to consumer rights, from transport safety to the free movement of people, Europe is about the well-being of its citizens - mówi.
De Winne dodaje, że stacja kosmiczna, na pokładzie której przebywa, to dowód na to, do czego są zdolni Europejczycy, jeśli współpracują ze sobą. - The fact that I will become the European commander of the International Space Station is a perfect example of what Europeans can achieve when they all work together - powiedział.
Oczywiście, moim czytelnikom może się nasunąć słuszne spostrzeżenie, że nie powinien namawiać do głosowania ktoś, kto sam nie zagłosuje.
Błąd! - Have arranged to vote by proxy - zapewnia Belg z uśmiechem. Belgijskie prawo wyborcze na to zezwala.

wtorek, 02 czerwca 2009

Wszyscy zdążyliśmy już przywyknąć do eurosceptycyzmu czeskiego prezydenta Vaclava Klausa. Pozbawiony faktycznych sukcesów polityk już kilka lat temu uznał, że to co, go będzie odróżniać np. od poprzednika Vaclava Havla, to właśnie ostrość wypowiedzi - skierowanych przeciwko Unii Europejskiej (z której Czesi, jak Polacy, pełnymi garściami czerpią pieniądze).

Wczoraj Klaus przeszedł jednak samego siebie. Jak informuje agencja AFP, na spotkaniu promującym swoją najnowszą książkę (o rzekomych kłamstwach w sprawie globalnego ocieplenia, którego - zdaniem Klausa - nie ma), czeski prezydent powiedział: - I'm afraid that people living in Europe don't feel the importance of the European elections. For me the European elections are not necessary. I would be quite happy to send parliamentarians elected into national parliaments represent their countries in Brussels.

No jasne, po co nam Parlament Europejski, jedyna bezpośrednio wybierana instytucja Unii Europejskiej. Zlikwidujmy ją, na pewno zadowolimy te parę set milionów Europejczyków, którzy narzekają, że wspólnotowym instytucjom brakuje demokratycznej legitymacji. Zastąpmy Europarlament narodowymi parlamentami (ciekawe tylko, jak technicznie będą wspólnie obradować?). A w kolejnym kroku, zlikwidujmy Komisję Europejską. Bo po co nam ona? Przecież - idąc tokiem rozumowania Klausa - w zupełności wystarczą unijne rządy. Zwieńczeniem tego procesu będzie likwidacja Unii Europejskiej jako takiej, Wspólnej Polityki Rolnej i Polityki Spójności, wspólnej polityki konkurencji itp. itd.
No bo przecież budżety narodowe w zupełności wystarczą. Taka Polska np. ma przecież niewyczerpane miliard euro, za które sama sobie drogi pobuduje, rolnikom da dopłaty, a firmom - dotacje na inwestycje. Taka Polska będzie dość silna, żeby bez pomocy KOmisji i Europarlamentu (ktre sobie zlikwidujemy) wymusi na Francji, żeby ta ostatnia nie dotowaa swoich producentów samochodowych, kosztem polskich. I żeby nie wprowadzała ceł zaporowych na inne nasze produkty.
Braciom Czechom gratuluję prezydenta.

Coraz bardziej prawdopodobne jest to, że Platforma spełni swoją obietnicę wyborczą - i faktycznie będzie częścią największego ugrupowania politycznego w Parlamencie Europejskim. Ale to nie będzie wyłącznie jej zasługa.
Bo także we Francji rządząca tam partia centroprawicowa, UMP prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego, cieszy się w sondażach największym poparciem: od 25 do 26 proc. Opozycyjni socjaliści zbierają od 19 do 21 proc. poparcia, a liberałowie z MoDem Françoisa Bayrou - 13 - 14 proc.
A ponieważ Francja wystawia w sumie aż 72 eurodeputowanych, ewentualne zwycięstwo UMP oznacza, że Europejska Partia Ludowa będzie zasilona kilkudziesięcioma europosłami z Francji. (Co swoją drogą oznacza, że frakcja „francuska” będzie silniejsza od „polskiej”, bo dziś sondaże dają PO „tylko” 25 posłów).

PS. BlogUE przeprasza za kilka dni milczenia, ale z trudnych do wyjaśnienia powodów, wyjazd do Monako-Monte Carlo całkowicie wyczerpał waszego autora z sił. I nie byłem w stanie przygotować nowych notek. Uprzedzając pytania, nie, nie przegrałem domu w kasynie. Nawet nie przekroczyłem progu tej jaskini szatana.

10:10, konrad.niklewicz , Wybory do Europarlamentu
Link
czwartek, 28 maja 2009

Dziennikarze zagraniczniMinisterstwo Spraw Zagranicznych poprosiło autora blogUE (i jego redkacyjnych kolegów - Łukasza Lipińskiego, szefa działu krajowego oraz Piotra Stasińskiego, zastępce red. nacz "Gazety") żeby spotkało się z kilkudziesięcioosobowa grupa dziennikarzy z całej Europy, która gościła właśnie w Warszawie na "study trip".

O co pytali nas koledzy po fachy z największych, europejskich redakcji?

Wynotowałem kilka ciekawych pytań, które - IMHO - dość dobrze ilustrują, w jaki sposób patrzy się na Polskę za miedzą bliższa i dalszą. Oto garść z nich: Dlaczego w krajach Europy Środkowej frekwencja w wyborach do Europarlamentu zapowiada się tak słabo? Skąd się biorą te polsko-niemieckie emocje? Czy to naprawdę dla Polaków jest tak ważne? Czy prezydent Lech Kaczyński podpisze w końcu Traktat Lizboński? Jaki będziemy mieli wzrost gospodarczy (lub spadek) w całym roku? Czy Polacy naprawdę czują się obywatelami drugiej kategorii? Jaka jest rola Lecha Wałęsy w kampanii Libertasu? I czy Wałęsa napradę był agentem? Jakie są szanse Jerzego Buzka na uzyskanie stanowiska szefa Europarlamentu? Na ile polskiej gospodarce zaszkodziły masowe wyjazdy Polaków za granicę?

I, last but not least, jaka dziś jest rola Kościoła Katolickiego? Nihil novi sub sole.  

19:41, konrad.niklewicz , Wybory do Europarlamentu
Link
środa, 27 maja 2009

Tak w każdym razie prognozuje najnowszy sondaż*, przeprowadzony na zlecenie Parlamentu Europejskiego w całej UE przez ośrodek badania opinii TNS.

BlogUE najbardziej interesują oczywiście wyniki dla Polski. 33 proc. uczestniczących w ankiecie zapewnia, że weźmie udział w eurowyborach 7 czerwca. To i tak mniej niż średnia dla całej UE (43 proc. Europejczyków deklaruje, że na pewno weźmie udział w wyborach!), ale mimo wszystko - wynik jest lepszy od dotychczasowych prognoz frekwencji (na poziomie 20 - 23 proc.).

A co w innych krajach? Największa frekwencja w eurowyborach zapowiada się w Irlandii (66 proc. ankietowanych chce pójść głosować) i w Belgii (64 proc.). Ale w przypadku tego ostatniego kraju, sytuacja jest specyficzna - tam wybory to rzecz obowiązkowa. I gdy wasz autor mieszkał w Brukseli, też musiał na głosowanie pójść, jak każdy legalnie zarejestrowany rezydent. Najniższa frekwencja może być w Słowacji - na poziomie 16 proc. Na kolejnych miejscach (licząc od końca) są Czesi - 24 proc. i Rumuni (33 proc.)

Paneuropejski sondaż wskazuje też, że zdecydowanie zmienił się trend jeśli chodzi o zainteresowanie opinii publicznej eurowyborami (zainteresowanie nie musi się przekładać na udział). Dziś 53 proc. Europejczyków mówi, że jest zainteresowanych, 46 proc. - nie jest. Jeszcze w styczniu wyniki były niemal odwrotne (odpowiednio 44 i 53 proc.).

* badanie zostało przeprowadzone 4 - 15 maja na reprezentatywnej grupie mieszkańców

 
1 , 2 , 3
wyborcza.pl
Konrad Niklewicz

Konrad Niklewicz, od ponad 10 lat dziennikarz i redaktor „Gazety Wyborczej”. Od ośmiu lat w dziale gospodarczym, w latach 2005 - 2007 był korespondentem „Gazety” w Brukseli.
dowiedz się więcej »

Follow konradniklewicz on Twitter
top | © Agora SA | design by kate_mac