Co się dzieje w Unii Europejskiej? Autorski przegląd najważniejszych spraw i wydarzeń z życia wspólnoty.
wtorek, 02 grudnia 2008

W czasie gdy na szczycie klimatycznym w Poznaniu negocjacje dopiero ruszały, unijne rządy - po wielogodzinnym maratonie rozmów - ostatecznie dogadały się w nocy z poniedziałku na wtorek w sprawie nowych przepisów o emisji dwutlenku węgla przez samochody.

Zgodnie z ustalonym kompromisem, w latach 2012 - 2015 średnia emisja CO2 przez nowe samochody ma spaść do 130 gramów na kilometr. (Obecnie średnia emisja wynosi 156 g/km).

To nie oznacza jednak, że każdy samochód wyjeżdżający z fabryki będzie musiał spełniać ten limit. Państwa UE ustaliły, że  130 g/km będą liczone jako średnia dla całej produkcji i importu europejskiego. Poszczególne koncerny będą miay różne limity. W przypodku Fiata, nowe modele mają emitować średnio 122 g/km, francuskie koncerny Renault i PSA dostały limit 126-127 g/km, zaś niemiecki Volkswagen - 132 g/km.

Firma, ktra po 2015 r. produkować samochody nie spełniające limitu, zostanie ukarana. Za każdy wyprodukowany samochód, nie mieszczący się w ustalonym limicie, koncerny będą płacić od 5 do 25 euro (jeśli pułap będzie przekroczony o mniej niż 3 gramy) lub 95 euro (powyżej 3 g przekroczenia).  

Rządy uzgodniły też, że w dalszej przyszłości redukcja emisji CO2 z samochodów ma być jeszcze większa - limit wyniesie tylko 95 g/km. Co oznacza, że motoryzcję czeka ”hybrydowa” albo wręcz ”elektryczna” przyszłość (bo takiego limitu nie da się wdrożyć bazując głwnie na silnikach spalinowych). 

Mimo to organizacje ekologiczne nie zostawiają suchej nitki na unijnym kompromisie. - To przemysł samochodowy kierował tymi negocjacjami od samego początku. Unijni politycy ograniczyli się do roli pasażera, komentującego widoczki za oknem - złośliwie komentowaa Franziska Achterberg z Greenpeace. - Unia musi teraz stawić czoła zmianom klimatycznym. Ale z tymi przepisami sektor samochodowy w niewielkim stopniu przyczyni się do ratowania klimatu. Konsumenci nadal będ skazani na niefektywne samochody - mówiła. 

11:43, konrad.niklewicz
Link
poniedziałek, 01 grudnia 2008

Wspólna konferencja premiera Donalda Tuska i szefa duńskiego rządu Andresa Fogha Rasmussena była - z naszej, dziennikarzy, perspektywy - najważniejszym wydarzeniem pierwszego dnia klimatycznej konferencji w Poznaniu. Bo premier Tusk tłumaczył się, dlaczego Polska - gospodarz najważniejszej "ekologicznej" imprezy w tym roku - jest jednocześnie tym krajem unijnym, który nie blokuje przyjęcie unijnego Pakietu Energetyczno-Klimatycznego. Przypomnijmy: ten pakiet ma dać Unii przywództwo w światywch staraniach "kliamtycznych". Bo przewiduje aż 20-procentową redukcję emisji CO2 do roku 2020 r., w porówaniu do stanu z 1990 r.

Polski rząd zgadza się na ten cel - ale nie akceptuje proponowanego przez Komisję Europejską sposoby realizacji. Polegającego na tym, że po 2013 r. wszystkie zezwolenia na emisję CO2 elektrownie musiałyby kupować na specjalnych aukcjach. To - zdaniem rządu - doprowadzi do skokowego wzrostu cen elektryczności. Nie tylko zresztą w Polsce. Zdaniem polskiego rządu, możliwosc nieskrępowanego handlu zezwoleniami na emisję CO2 na giełdach doprowadzi do spekulacji - i wzrostu cen w całej Europie.

Niezgoda Polski na obecną wersję Pakietu została niestety bardzo mocno skrytykowana przez organizacje ekologiczne z całego świata. Jak dowiedziałem się przed chwilą (poniedziałek, 17:20), koalicja CAN miała oficjalnie ogłosić w poniedziałek wieczorem, że przyznaje Polsce pierwszą, symboliczna anty-nagrodę "Fossil of the Day", przyznawaną temu krajowi, który - w ocenie ekologów - jest największym hamulcowym walki z groźnymi zmianami klimatycznymi.

Szef polskiego rządu, który otwierał poznańską konferencję, odpierał wczoraj takie ataki i złosliwości. Wczoraj w Poznaniu Tusk długo tłumaczył polskie stanowisko: - Polska jest gotowa przyjąć cel Pakietu, jakim jest 20 proc. redukcja emisji Co2 do 2020 r. Ale rozmawiamy o tym, jak uzyskać synergię: żeby ochrona klimatu była tak skonstruowanym procesem, który nie ugodzi boleśnie państwa - mówił.

Premier podkreślał, że Polska po prostu nie może porzucić węgla jako podstawy elektroenergetyki. Otwierając konferencję, Tusk kilkakrotnie mówił o potrzebie "Globalnej solidarności" w walce ze zmianami klimatycznymi. Zwłaszcza w czasach kryzysu finansowego.

Wczoraj w Poznaniu premier Tusk spotkał się z szefem rządu Danii Andresem Foghiem Rasmussenem (Dania po Polsce obejmie przewodnictwo w pracach konferencji klimatycznej COP).  Obaj politycy rozmawiali oczywiście o unijnym Pakiecie Klimatyczno-Energetycznym. Tusk chyba nie zdołał (przynajmniej jeszcze) przekonac premiera Danii do polskiego stanowiska. - Nie ma co ukrywać, że ja uważam, że Komisja Europejska juz teraz przedstawiła pakiet, który uwzględnia punkt widzenia krajów takich jak Polska - powiedział nam Rasmussen na konferencji prasowej.

Premier Donald Tusk na konferencji prasowej COP14

Tusk pozostaje jednak dobrej myśli. Jego zdaniem, są duże szanse na to, że sporny Pakiet zostanie zmodyfikowany zgodnie z polskim życzeniem. - Tutaj nikt nikogo nie zamerza gwałcić i zmuszac do przyjęcia niekorzystnych rozwiązań - mówił ze śmiechem Tusk. Zresztą modyfikacja może się okazać - zdaniem polskiego premiera - zbawienna dla globalnych negocjacji ws. redukcji emisji CO2. Właśnie tych, które ropoczęły się w poniedziałek w stolicy Wielkopolski.

- Dla wielu państw rozwijających się przykład Polski będzie kluczowy. Jeżeli my przyjmiemy jakiś reżim i wytrzymamy go, to będzie decydujący argument, najlepszy przykład dla wszystkic niezamożnych państw rozwijajacych się. Bo w to, że ambitne cele wytrzymają Dania i Niemcy nie wątpi nikt... - powiedział "Gazecie Wyborczej" Tusk.

Więcej o szczycie w Poznaniu na stronie oficjalnej  

17:44, konrad.niklewicz
Link

COP 14, konferencja narodów Zjednoczonych w sprawie klimatu, rozpoczęła się. Z polskiej strony gości ze 190 państw powitali premier Donald Tusk i minister środowiska Maciej Nowicki, który przez kolejne 12 dni będzie pełnił funkcję przewodniczącego obrad konferencji. 

Cele konferencji są doskonale znane: w Poznaniu ma się rozpocząć ostateczna runda negocjacji w sprawie planowanych redukcji emisji CO2 w przyszłośi, zwłaszcza po 2012 r., gdy wygaśnie obowiązująca umowa z Kioto. Są szanse, że już w Poznaniu dojdzie do zbliżenia stanowisk krajów Zachodu i państw rozwijających się. Może nawet dogadają się, jak duże powinny być redukcje emisji w 2020 r.?  I kto weźmie na siebie ich główny ciężar?  

Jest całkiem prawdopodobne, że efektem dyskusji w Poznaniu będzie wstępny szkic porozumienia międzynardowego, wymagający tylko dopracowania i finalnej akceptacji w Kopenhadze, na kolejnej konferencji COP, w grudniu 2009 r.  Premier Tusk starał się przekonać, że ten ambitny cel jest możliwy do osiągnięcia. - Nawet państwa tak bardzo zalezne od węgla jak Polska są w stanie sprostać wyzwaniom związanym z klimatem - mówił w przemówieniu otwierającym Konferencję. I podkreślał, że porozumienie będzie możliwe, jeśli wszystkie państwa wykażą się solidarnością i zrozumieniem potrzeb innych krajów.

Mimo obaw, organizacja poznańskiego szczytu na razie nie zawodzi. Wszystko wydaje się funkcjonować sprawnie. Rządowe delegacje dojechały, przedstawiciele organizacji pozarządowych i mediów także. A ONZ-owska policja sprawnie porusza się po terenie Międzynarodwych Targów Pozńańskich, czasowo eksterytorialnych. (Warto odnotować, że bezpieczeństwo posunięte do granic mozliwości - średni czas oczekiwania na kontrolę około 30 minut.

 Informacje ze szczytu w Poznaniu będę starał się podawać Państwu na bieżąco. W miarę możliwości, dorzucę też zdjęcia (własnego autorstwa).

 

11:13, konrad.niklewicz
Link
piątek, 28 listopada 2008

W czwartek i piątek, na trzy dni przed rozpoczęciem Szczytu Klimatycznego w Poznaniu, odbyła się pierwsza z dużych imprez „towarzyszących” poznańskiej konferencji. Na zaproszenie wicepremiera ministra gospodarki Waldemara Pawlaka do Warszawy przybyli przedstawiciele rządów z całego świata oraz - co najważniejsze - przedstawiciele energochłonnych branż przemysłu. A więc reprezentanci koncernów hutniczych, elektroenergetyki, koncernów cementowych itp.Nieprzypadkowo właśnie oni zostali zaproszeni. Te firmy są odpowiedzialne za 11 proc. całego CO2 emitowanego do atmosfery przez ludzkość. To oznacza, że to właśnie one będą najbardziej dotknięte międzynarodową umową o redukcji emisji dwutlenku węgla.Czego przedsiębiorcy boją się najbardziej? Ano tego, że przyjdzie im w trybie pilnym przenosić produkcję z jednego państwa do drugiego. Taki scenariusz (nie trzeba dodawać, że niekorzystny) jest możliwy, jeśli ograniczenia emisji Co2 zostaną wprowadzone np. w Unii Europejskiej, USA i w Kanadzie, natomiast nie zostaną w ogóle wprowadzone w Chinach, Indiach i innych krajach rozwijających się.Przemysłowy przekonują: musi powstać jeden system redukcji emisji CO2, obejmujący bezwzględnie całą ziemię. Bo inaczej nic nie zyskamy. Owszem, emisje Co2 radykalnie zmniejszą się np. w Europie, ale gwałtownie podskoczą w Azji, do której masowo przeniesie się przemysł ciężki. Dwutlenku węgla będzie tyle samo, i tylko Europejczykom przyjdzie płakać po straconych miejscach pracy.Niestety, spotkanie w Warszawie nie przyniosło żadnych konkretnych pomysłów, jaki taki globalny system mógłby wyglądać. Ani tym bardziej - jak go wdrożyć w życie.Wielu uczestników czwartkowo-piątkowego spotkania przekonywał natomiast, że bez względu na zobowiązania o redukcji emisji CO2 ( innych gazów cieplarnianych) gospodarka światowa nie może odwracać się od spalania węgla.

Yvo de Boer, sekretarz UNFCC na warszawskiej konferencji

Pomysły firm i rządów mogą jednak napotkać na protesty organizacji ekologicznych. W czwartek, gdy uczestnicy konferencji rozpoczynali obrady, Greenpeace urządził demonstrację-happening warszawskim hotelem Sheraton, gdzie spotkanie odbywało się. Tuż przed hotelem ekolodzy wysypali czterotonowy kopiec węgla brunatnego: symbol brudu i zniszczeń, jakie spalanie węgla pozostawia w naturze. Jak policzył Greenpeace, tzw. zewnętrzny koszt spalania węgla na świecie - a więc koszty wywołane zanieczyszczeniem atmosfery (np. choroby), koszty usuwania katastrof w kopalniach węgla itp. - wyniósł w 2007 r. 360 mld dolarów.

Polska jest jednym z tych krajów, w których udział węgla w wytwarzaniu energii jest największy - ponad 90 proc. elektryczności powstaje w elektrowniach i elektrociepłowniach zasilanych węglem.

Więcej o happeningu ekologów - tutaj 

 
17:34, konrad.niklewicz
Link
czwartek, 27 listopada 2008

 Na pięć dni przed rozpoczęciem Szczytu Klimatycznego w Poznaniu (czyli w środę), Komisja Europejska ujawniła kolejny pomysł, który ma pomóc w redukcji emisji CO2 na Starym Kontynencie. W ramach pakietu ratunkowego dla europejskiej gospodarki, Komisja proponuje utworzenie specjalnego funduszu, dysponującego kwotą 5 mld euro, na finansowanie badań nad nowymi, „ekologicznymi” modelami samochodów. Jeśli pomysł Komisji Europejskiej zaakceptują unijne rządy, to pieniądze do funduszu wpłacą Europejski Bank Inwestycyjny oraz bezpośrednio budżet UE. Następnie fundusz zacznie udzielać nisko oprocentowanych pożyczek dla koncernów samochodowych.

Komisja Europejska nie sprecyzowała, jakie badania i rodzaje samochodów będą w ten sposób wspierane. Może więc zarówno chodzić o unowocześnianie np. klasycznych silników (tak, by ograniczyć spalanie paliwa), jak i o rozwój napędu hybrydowego (połączenie silnika elektrycznego z klasycznym motorem spalinowym). A może nawet o tzw. ogniwa paliwowe - technologię wykorzystującą skroplony wodór.

Ta ostatnia technologia jest stosunkowo mało znana, ale - zdaniem niektórych ekspertów - ona może być przyszłością motoryzacji. Także z tego powodu, że podczas eksploatacji samochodu z ogniwem paliwowym emisja CO2 wynosi... zero. Z rury wydechowej wydziela się tylko woda.

Nic dziwnego więc, że największe europejskie koncerny samochodowe już teraz intensywnie pracują nad tą technologią (choć póki co przyznają, że w najbliższych latach będzie ona ekonomicznie nieopłacalna).

W 2006 r. autor miał okazję jeździć mercedesem klasy A, napędzanym ogniwem paliwowym, po zatłoczonych ulicach Berlina. Wrażenia z jazdy - bardzo przyjemne (koła napędza silnik elektryczny, więc dynamika jest dość dobra, a cisza porażająca). Jednak nic nie przebije faktu, że był to prawdopodobnie pierwszy i ostatni raz w życiu autora, kiedy prowadził auto warte ponad 1 milion euro.

Trochę więcej o tym autku

11:14, konrad.niklewicz
Link
środa, 26 listopada 2008

Witam wszystkich,

nazywam się Konrad Niklewicz, od ponad dziesięciu lat jestem dziennikarzem i redaktorem „Gazety Wyborczej”. Przez większość tego czasu pisałem głównie (choć nie tylko) o sprawach i wydarzeniach związanych z naszą drogą do Unii Europejskiej. A od 2004 r. - o tym, co się dzieje w Unii już rozszerzonej o Polskę. W latach 2005 - 2007 pisałem o tym z Brukseli, gdzie byłem europejskim korespondentem „Gazety”.

Uruchomienie tego blogu nieprzypadkowo zbiega się ze startem Szczytu Klimatycznego w Poznaniu. Choć ta impreza jest organizowana pod egidą Organizacji Narodów Zjednoczonych, ustalenia jakie na niej zapadną będą miały kluczowe znaczenie dla UE. Bo to włanie w Poznaniu Unia ma pokazać całemy światu, że wciąż pozostaje liderem w powstrzymywaniu groźnych zmian klimatycznych. W stolicy Wielkopolski UE będzie namawiać inne kraje świata, żeby do 2020 r. emisje dwutlenku węgla zostały ograniczone o 20 - 30 procent. Kłopot w tym, że dziś państwa Unii same ze sobą nie potrafią dogadać się, jak do tego celu dojść...

Możecie spodziewać się, że przez najbliższe kilkanaście dni na tym blogu będą pojawiać się przede wszystkim informacje dotyczące poznańskiego Szczytu Klimatycznego. Będę starał informować Was o tym, czy przyjmowane w Poznaniu decyzje i wnioski są korzystne - z naszej, unijnej (a więc i polskiej) perspektywy. A 11 i 12 grudnia będę nadawał z Brukseli, gdzie na szczycie Unii Europejskiej będą rozstrzygać się losy unijnego pakietu-energetyczno-klimatycznego.

O pakiecie więcej tu:

O co walczy Polska?

... i tu:

Europa Środkowa zjednoczona przeciw pakietowi 

Od siebie deklaruję, że w swoich notkach będę starał się przede wszystkim podawać fakty i informacje. Od ich komentowania jesteście Wy. Oczywiście, w miarę wątpliwości będę starał się odpowiadać na niektóre Wasze posty.

Pozostałe zasady funkcjonowania mojego blogu będą z grubsza takie same jak w przypadku innych blogów założonych przez moich redakcyjnych kolegów. Choć z czasem zamierzam opracować króciutki, autorski zbiór zasad.

Mam nadzieję, że lektura tego bloga będzie przydatna i przyjemna.   

Pozdrawiam i zapraszam do czytania

10:50, konrad.niklewicz
Link Komentarze (1) »
1 ... 81
 
wyborcza.pl
Konrad Niklewicz

Konrad Niklewicz, od ponad 10 lat dziennikarz i redaktor „Gazety Wyborczej”. Od ośmiu lat w dziale gospodarczym, w latach 2005 - 2007 był korespondentem „Gazety” w Brukseli.
dowiedz się więcej »

Follow konradniklewicz on Twitter
top | © Agora SA | design by kate_mac