Co się dzieje w Unii Europejskiej? Autorski przegląd najważniejszych spraw i wydarzeń z życia wspólnoty.
wtorek, 31 marca 2009

Nowa świecka tradycja we Francji. Media informują o trzecim przypadku ”aresztowania” szefa przedsiębiorstwa przez pracowników, wściekłych z powodu planowanych zwolnień. Tym razem padło na czterech członków zarządu fabryki Caterpillar w Grenoble. Ta amerykańska firma, produkująca m.in. ciężkie maszyny budowlane, chce zwolnić we francuskich zakładach 733 osób. Zirytowani tymi planami związkowcy, we wtorek o 8.30, zamknęli prezesa Nicolasa Polutnicka i trzech podległych mu kierowników w jego włąsnym gabinecie. I na razie zapowiadają, że nie wypuszczą.
To już trzeci przypadek we Francji, gdy związkowcy ograniczają wolnosć szefów swoich zakładów. Wcześniej podobny numer wykręcili pracownicy koncernu 3M i fabryki Sony.
 

Z ostatniej chwili: wieczorem pojawiły się doniesienia o kolejnym przypadku „związkowego aresztowania”. Słynny francuski miliarder Francois-Henri Pinault został otoczony przez wściekłych związkowców w chwili, gdy siedział w swojej limuzynie, w centrum Paryża. W samochodzie uwięzili go zagrożeni zwoleniami pracownicy sklepów Fnac i Conforama, należących do sieci PPR, należącej do Pinault. Mój redakcyjny kolega skomentował to słowami:  - Zaczyna się rewolucja!

 

12:18, konrad.niklewicz , Gospodarka
Link

Ma ktoś ochotę napisać list do szefa Komisji Europejskiej i poskarżyć mu się na Unię Europejską? Jest okazja. Instytut badawczy The Centre for European Studies - za wiedzą i zgodą Jose Manuela Barroso - uruchomiło właśnie specjalną stronę internetową www.tellBarroso.eu , na której każdy chętny może wylać swoje żale na Unię, na to, jak wpływa ona na jego życie.

Strona będzie działać tylko do końca kwietnia (więc nie warto czekać), ale za to od razu w sześciu najważniejszych jężykach unijnych. Naszą dumę narodową połechce zapewne fakt, że wśród tych języków znalazł się polski!
Do pisania listów zachęca sam Barroso. Pod modnym zdjęciem, w koszuli z podwiniętymi rękawami (pracuś, nie?) pisze:
- Your opinion matters. What can Europe do for you?.

Wyniki tego nietypowego sondażu będą opublikowane w maju 2009 r., a więc jeszcze przed wyborami do Europarlamentu.

10:16, konrad.niklewicz , Społeczeństwo
Link Komentarze (1) »
niedziela, 29 marca 2009
Ochrona środowiska i powstrzymywanie groźnych zmian klimatycznych były tymi sprawami, którym Europarlament poświęcił chyba najwięcej czasu. Przez ostatnie pięć lat przez PE przeszło 14 różnych dyrektyw, rozporządzeń i „pakietów” prawnych, mających związek z naturą. Z czego kilka będzie miało fundamentalne znaczenie dla dalszego europejskiej gospodarki
sobota, 28 marca 2009

Bojąc się katastrofalnie niskiej frekwencji, Parlament Europejski rozpoczął kampanię propagandową, która ma zachęcić 375 mln potencjalnych wyborców do ruszenia się z domu i zagłosowania, gdzieś pomiędzy 4 i 7 czerwca (w zależności od kraju), na "swojego" europosła.
Europarlament nie szczędzi sił ani środków, żeby ludzi do udziału w wyborach namówić. Budżet kampanii to aż 18 mln euro (ale tylko 0,05 eurocenta na głowę każdego potencjalnego wyborcy), do pracy została zaprzągnięta osobna firma PR-owska.
Na swojej
stronie internetowej Europarlement podaje 10 powodów, żeby pójść do lokalu wyborczego. Trochę w tym propagandowego bla, bla, bla, więc dla Państwa wygody, odcedziłem i skondesowałem do kilku punktów: Po pierwsze, jeśli nie zagłosujesz, stracisz wpływ na to co się dzieje w Unii. Ktoś inny za zadecyduje za Ciebie, wybierze "swojego" europosła, a Ty stracisz prawo do narzekania. Po drugie, jeśli Traktat Lizboński wejdzie w życie (a wciąż są na to szanse), rola Parlamentu Europejskiego zwiększy się jeszcze bardziej. Praktycznie w każdej sprawie, która zajmuje się Unia, Europarlament będzie miał tyle samo do powiedzenia, co unijna Rada - unijne rządy.
Po trzecie, głosowanie w Europarlamencie to dość unikalne przedsięwzięcie: PE to jedyna, bezpośrednio wybierana instytucja w Unii Europejskiej, jedyny ponadnarodowy parlament na świecie.
No i wreszcie po czwarte: głosuj, bo to nic nie kosztuje i jest bardzo łatwe. Zajmie raptem parę minut, do lokalu wyborczego można wpaść przy okazji spaceru albo wyjścia na kawę.

Wciąż nieprzekonani? Nie dziwię się, trochę miałkie te argumenty. Jeżeli tak ma wyglądać wysiłek agencji PR, to ja już żałuje tych 18 mln euro.
Ponieważ jednak wyżej podpisany sam jest przekonany o potrzebie głosowania, BlogUE włącza się do kampanii wyborczej. Ale od innej strony. 11 argumentu nie wymyślę, natomiast opowiem, czym Parlament Europejski zajmował sie przez ostatnie pięć lat. Jest tego mnóstwo, więc swoją opowieść rozbiję na kilka odcinków. Dla łatwiejszego wyszukiwania, każdy zatytułuję "Rozliczanie Europarlamentu 2004 - 2009". Dodam też logo (widoczne poniżej).
Pierwszy odcinek - o tym, co PE zrobił dla ochrony środowiska w UE - już wkrótce. Watch this space.

C European Conmmunities 2009

13:03, konrad.niklewicz , Polityka
Link Komentarze (10) »
piątek, 27 marca 2009

Kolejne europejskie państwo - i region - przyłączają się do koalicji przeciwników upraw genetycznie modyfikowanych. Od wtorku w Luksemburgu nie można uprawiać kukurydzy genetycznie modyfikowanej MON 810, produkowanej przez amerykański koncern Monsanto. Tym samym Luksemburg dołączył do Austrii, Grecji, Węgier i Francji, które już od dawna nie pozwalają uprawiać na swoim terytorium MON810.
Co prawda Komisja Europejskie twierdzi, że taki zakaz jest nielegalny, sprzeczny z unijnym prawem - ale ostatnio (2 marca) Brukseli nie udało się przeforsować tego stanowiska na forum unijnej Rady.

Kukurydza C Yali Shi 

Na mniej zdecydowany (ale też czytelny) krok zdecydowała się Walonia, jeden z regionów Belgii.
Władze Walonii nie chcą wchodzić w spór z Komisją Europejską i dlatego nie wprowadzają u siebie "oficjalnego" zakazu upraw GMO. Ale wprowadzą szereg drakońskich obostrzeń. Przykładowo, rolnik który chce u siebie zasiać kukurydzę MON810 będzie musiał publicznie podać lokalizację działki, wytyczyć 600 m "pas ochronny" (oddzielający od innych upraw) i dodatkowo jeszcze płacić na fundusz odszkodowań dla rolników, których uprawy "naturalne" zostaną zanieczyszczone przez GMO.

Uwaga na marginesie, nr 1. Bardzo podobne rozwiązania - nie będące formalnie "zakazem", ale faktycznie mające ten sam skutek - są w polskiej ustawie o GMO, przygotowanej pod kierownictwem ministra środowiska Macieja Nowickiego.
Uwaga na marginesie nr 2. Proszę sobie wyobrazić reakcję PiS na propozycję, by w Polsce regiony też samodzielnie mogły ustalać swoją politykę rolną...

20:46, konrad.niklewicz , Gospodarka
Link

Kiedyś bawiły mnie porównania francuskiej i brytyjskiej gospodarki. Swoich kolegów z działu doprowadzałem do szewskiej pasji, starając się udowodnić tezę (nie zawsze prawdziwą), że przy całej gadaninie o francuskim nieróbstwie, umiłowaniu do strajków, biurokracji itp. - to właśnie nad Sekwaną motor gospodarczy jest silniejszy. I to Francja jest drugą gospodarką Europy, a nie Wielka Brytania.
Przed chwilą zerknąłem do depesz agencyjnych i postanowiłem znów się zabawić.
1,6 proc. - o tyle skurczyła się brytyjska gospodarka w IV kwartale 2008 - podał brytyjski urząd statystyczny (Office for National Statistics). 
1,1 proc. - o tyle skurczła się w tym samym czasie gospodarka francuska, która cały ubiegły rok zamknie wzrostem PKB na poziomie 0,7 proc. - podał urząd statystyczny INSEE.
Wszyscy spadamy w dół, ale jedni wolniej, a inni szybciej.

Roquefort C Wikipedia             Blue Stilton C Wikipedia

11:06, konrad.niklewicz , Gospodarka
Link
czwartek, 26 marca 2009

W Warszawie gościł dziś francuski minister ds. europejskich Bruno Le Maire. Dostałem zaproszenie na lunch z jego udziałem. I oczywiście zapytałem o to, jak Francja ocenia wydarzenia w Czechach. I czy krytyka, jaka spadła na głowy Czechów, jest zasłużona. Odpowiadając na moje pytania, minister Le Maire był dyplomatyczny aż do bólu.
- Dla nas ta sytuacja jest niepokojąca. Prezydencja czeska musi stać na czele Unii aż do końca czerwca. I jest jeszcze kwestia Traktatu Lizbońskiego. On musi być ratyfikowany. Czechy podjęły zobowiązanie, że tak się stanie. Teraz oczekujemy, że je wypełnią, że traktat zostanie ratyfikowany najszybciej jak się da, bez względu na to, jaki rząd będzie sprawował władzę - powiedział mi.
Zapytałem więc, co jeśli Czesi Lizbony nie ratyfikują. Czy jest jakiś plan „B”?
- Nie ma planu „B”! Jedyny plan, jaki mamy, to ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego. Im szybciej, tym lepiej! - odparł.
Z czego wyczytuję, że francuski rząd jest w kompletnej kropce, wszystkie jego rachuby wzięły w łeb.
Bo sytuacja faktycznie zrobiła się do bólu zakręcona.
Czeska lewica, która doprowadziła do obalenia Topolanka, opowiada się za traktatem. Ale teraz - gdy rząd prawicy upadł - trudno się spodziewać, że posłowie ODS zrobią socjaldemokratom prezent i pozwolą im przepchnąć TL przez Senat. Na zasadzie: obaliliście nasz rząd? To teraz bawcie się sami.
A na cały ten bałagan będzie patrzył ze swoich Hradczanów prezydent Vaclav Klaus. I będzie zacierał ręce.

W tym miejscu muszę przyznać, że moje dotychczasowe prognozy dotyczące Czechów okazały się być całkowitym niewypałem. Całą w/w zalinkowaną blognotkę ratuje już tylko jej ostatnie zdanie...

17:56, konrad.niklewicz , Polityka
Link

Nadchodzące informacje nie rozpieszczały ostatnio Czechów. Kryzys polityczny, ostra krytyka ze strony polityków zachodnioeuropejskich... Ale nie wszędzie Czechom się nie wiedzie. Wczoraj przed unijnym Sądem Pierwszej Instancji (działającym przy Europejskim Trybunale Sprawiedliwości) zapadł wyrok w procesie wytoczonym przez amerykański koncern Anheuser-Busch unijnemu urzędowi odpowiedzialnemu za rejestrację marek i znaków towarowych (OHIM).
Urząd ten nie chciał dać Amerykanom prawa do używania nazwy ”Budweiser”, jako że tę markę już wcześniej zarejestrowali (w Niemczech i Czechach) właściciele czeskiego browaru Budejovický Budvar, w którym piwo o takiej nazwie produkowano już wtedy, gdy na wyspie Manhattan Hoelnderscy osadnicy budowali Fort Amsterdam.
Amerykanie, niezadowoleni z decyzji OHIM, oddali sprawę do sądu.
I tu czekała ich kolejna klęska.
Sąd zauważył, że w postępowaniu przed OHIM Budějovický Budvar w prawidłowy sposób dowiódł ważności wspomnianego znaku.
Sąd stwierdził też, że w odczuciu konsumentów niemieckich i austriackich takie podobieństwo może wprowadzać w błąd, ponieważ konsumenci ci mogą uznać, że bezalkoholowe napoje ze słodu sprzedawane pod znakiem towarowym Budweiser (wyrób piwopodobny amerykańskiego koncernu) pochodzą z tego samego źródła co piwo sprzedawane pod znakiem towarowym Budweiser.
I w ten sposób stosunkowo mały czeski browar ostatecznie pokonał jeden z największych koncernów browarniczych świata. Dzięki temu na europejskim rynku nazwa Budweiser będzie kojarzona z szlachetnym piwem, a nie z ”tym czymś”, co rednecks nazywają piwem.

Ironią losu jest to, że w kilka godzin po ogłoszeniu wyroku w sprawie Anheuser-Busch, Inc. przeciwko OHIM, za anty-amerykańską strunę szarpnął czeski premier Mirek Topolanek (tak, tak, ten obalony). Przemawiając w imieniu czeskiej prezydencji na forum Europarlamentu w Strasburgu, Topolanek nie zostawił suchej nitki na plane anty-kryzysowem, przyjętym przez amerykańskie władze przed kilkoma tygodniami (blisko bilion dolarów interwencji publicznej w systemie finansowym).

- All of these steps, these combinations and permanency is the road to hell - powiedział Topolanek. - We need to read the history books and the lessons of history and the biggest success of the (EU) is the refusal to go this way. Americans will need liquidity to finance all their measures and they will balance this with the sale of their bonds but this will undermine the liquidity of the global financial market - dodał. I naprawdę trudno odmówić mu racji.

11:11, konrad.niklewicz , Gospodarka
Link
środa, 25 marca 2009

Miarka się przebrała. Le Pen nie dostąpi zaszczytu przewodzenia inauguracyjnej sesji Parlamentu Europejskiego, po czerwcowych wyborach. Po tym co dziś (w środę) powiedział na sesji plenarnej (”komory gazowe to detal historii”), najważniejsze ugrupowania polityczne podjęły decyzję, że wykorzystają ”każdą dostępną drogę”, by nie pozwolić 80-letniemu Le Penowi na objęcie funkcji honorowego przewodniczącego PE. Do tej pory ten zaszczyt z automatu przyznawano najstarszemu eurodeputowanemu.
Socjaliści i ”Zieloni” od początku chcieli pognębić starego ksenofoba, ale zasiadający w PE chadecy początkowo się wahali. Po wczorajszym wybryku przestali jednak mieć wątpliwości.  
- Mr Le Pen's negationist remarks, reiterated once again in the European Parliament, disqualify him from chairing the inaugural session of our institution for even a second when it opens at the beginning of the next legislative term - oświadczył Joseph Daul, przewodniczący europarlamentarnego klubu Europejskiej Partii Ludowej.
- The European Union is a union of values and ideals, and we will not allow the memory of thousands of victims of nazism be ridiculed by an individual such as Mr Le Pen - dodał Daul.

Nic dodać, nic ująć. Nawet nie marzyłem, że europarlamentarzyści tak szybko sięgną po (należny Le Penowi) bat.

17:22, konrad.niklewicz , Polityka
Link Komentarze (2) »
Od kilku tygodni piszę o przypadkach ”e-dyskryminacji”, czyli o gorszym traktowaniu polskiego rynku przez międzynarodowych potentatów handlu i usług online. Dla zainteresowanych - kolejny odcinek tego blogoserialu.

16:48, konrad.niklewicz , Gospodarka
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
wyborcza.pl
Konrad Niklewicz

Konrad Niklewicz, od ponad 10 lat dziennikarz i redaktor „Gazety Wyborczej”. Od ośmiu lat w dziale gospodarczym, w latach 2005 - 2007 był korespondentem „Gazety” w Brukseli.
dowiedz się więcej »

Follow konradniklewicz on Twitter
top | © Agora SA | design by kate_mac