Co się dzieje w Unii Europejskiej? Autorski przegląd najważniejszych spraw i wydarzeń z życia wspólnoty.
Blog > Komentarze do wpisu

Germinal powraca

Od 200 do 400 mln euro dziennie. Tyle - zdaniem - francuskiej minister finansów i gospodarki Christine Lagarde - kosztuje francuską gospodarkę przedłużająca się fala strajków przeciwko reformie emerytalnej.
Fala strajków, dodajmy, zupełnie bezskuteczna, bo francuski Senat przegłosował nowelizację prawa, wprowadzającą zmiany. W środę Zgromadzenie Narodowe (izba niższa parlamentu) ma klepnąć poprawki, być może tego samego dnia papier podpisze prezydent Nicolas Sarkozy, a w połowie listopada całość ukaże się w dzienniku ustaw.
I będzie po ptakach.
Rząd gra ostro, bo wie, że może. Owszem, gospodarka ponosi straty, ale mało kto wie, że potwornie po kieszeni dostają też protestujący. W latach 90., gdy Francuzi tez masowo protestowali (wówczas skutecznie) przeciwko reformie emerytalnej, pracownicy uczestniczący w protestach dostawali (!) wypłatę. Teraz jest już inaczej. Strajkujesz - dniówki nie ma. Postrajkujesz sobie miesiąc - jesteś w plecy całą wypłatę. A gwiazdka za pasem. W kasie związków zawodowych też już prześwituje dno i za chwilę różnego rodzaju komunistyczne Force Ouvriere nie będą miały za co baloników kupować i czerwonych szturmówek szyć.
Nie wiem jak państwu, ale blogUE natychmiast przypomniał się ”Germinal” Emila Zoli*. Nie chcą dobrowolnie, to głodem ich, panowie, głodem...

* pewnie mało kto pamięta książkę, ale film, film był świetny! Jedna z największych superprodukcji francuskiego kina.

poniedziałek, 25 października 2010, konrad.niklewicz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/10/25 10:19:39
Sól ziemi czarnej, Molly Maguires - sporo tego było w kinie i w prozie. Nie wdając się w rozważania na temat słuszności/niesłuszności strajków trochę mnie mrozi, kiedy takie porównania stają się oczywiste.
-
2010/10/25 12:03:11
No właśnie takie porównania nijak nie stają się oczywiste. W XIX wieku strajkowano bo miano po temu mnóstwo bardzo istotnych powodów, a dzisiaj? Oni strajkują zapewne głównie dlatego że im się robić nie chce :)
-
konrad.niklewicz
2010/10/25 12:32:23
@embarcadero,
no właśnie.
Może powininem od razu napisać (liczyłem na intuicję czytelników), że przwołanie przykłądu Zoli nie oznacza , że stawiam znak równości między obiema sytuacjami. A jedynie to, że mi się jedno z drugim ''kojarzy''.
Tylko jedno jest takie samo: i wtedy i dziś o klęsce strajków zadecydują przesłanki ekonomiczne.
Choć kontekst jest zupełnie inny.
-
2010/10/25 12:48:31
@ konrad

"Tylko jedno jest takie samo: i wtedy i dziś o klęsce strajków zadecydują przesłanki ekonomiczne."

Ale to właśnie pokazuje, że zatoczyliśmy koło i wracamy do dziewiętnastowiecznych metod rozwiązywania problemów. Zaczynamy od podnoszenia wieku emerytalnego i likwidacji urlopu na żądanie, a skończymy na dwunastogodzinnym dniu pracy bez wolnych sobót i urlopu.
-
2010/10/25 12:58:32
Mocno niefortunne to porównanie z "Germinal".
-
konrad.niklewicz
2010/10/25 13:37:35
pilot.pirx
de gustibus...
-
2010/10/25 13:37:44
@ Konrad Niklewicz

Czytajac Pana wypowiedzi dochodze do wniosku, iz spoleczenstwo jest dla wladzy, choc mowi sie, ze wladza reprezentuje spoleczenstwo. Jak by nie bylo ososby "przyklepujace" niepopularne przepisy otrzymuja swe pensje z pracy spoleczenstwa. Z braniem glodem tez bylbym ostrozny. Mozliwe, ze gilotyna jest na emeryturze ale bedac prostym urzadzeniem latwo przywrocic ja do aktywnego zycia - taka powtorka z "francuskiej rozrywki" .
Przypomniala mi sie rowniez M. Thatcher i jej malo slawny polityczny koniec - tlum na ulicach Londynu szalal, oburzony nowym podatkiem i jej wlasna partia dal pani premier mocnego kopa.

Pozdrawiam
-
2010/10/25 13:58:13
@ Vandermerve:

Tylko jak przychodzi co do czego, to od 50 lat we Francji socjaliści tylko okazjonalnie wygrywają wybory. Więc być może, że to protestujące społeczeństwo to w istocie jego mniejszość, tyle, że głośniejsza. Za to po wprowadzeniu 35-godzinnego tygodnia pracy ekipa Jospina dostała łomot w wyborach, choć ponoć tylu ludzi uszczęśliwił.

Pozdrawiam
-
2010/10/25 14:21:16
@ rockier

Bez przesady. 14 lat Mitteranda to jednak nie byle co. A wcześniej było różnie, przede wszystkim ze względu na wysokie poparcie, jakim cieszyli się komuniści.
-
2010/10/25 14:48:19
@ rockier

Nie wnikam w "socjalistycznosc" lub tez nie protestow czy tez w danym momencie rzadzacych. Najzwyczajniej w swiecie przyjelo sie podchodzic do protestow spoleczenstwa, w najlepszym przypadku, jak do "fanaberii niegrzecznych dzieci" a w najgorszym, jak do "rozrob glupiego motlochu". Jedna z tych form prezentuje Autor piszac o braniu glodem. Ja zas mam z tym problem. Wszystkie genialne pomysly rzadu dowolnej barwy, tyle sa warte ile w niej spolecznej akceptacji i spolecznej woli ich sukcesu. Oczywiscie politycy moga "zgrywac" sie na twardych ludzi, robiacych wszystko pod prad opinii spolecznej, jednak ta droga daleko nie zajada.

Pozdrawiam
-
2010/10/25 14:53:56
Niefortunność tego porównania nie jest kwestią gustu szanowny panie! Po prostu nie można porównywać dwóch sytuacji z różnych epok i różnych odmian kapitalizmu. Choć uważam się za liberała to myślę, że nietrafione jest zrównanie ludzi, którzy walczyli ze społecznie zdziczałym XIX-wiecznym przedsiębiorcą, który pod względem wrażliwosci społecznej niewiele różnił się od pana feudalnego ze strajkującymi w imię petryfikacji niemoralnego status quo polegającego na życiu z owoców cudzej pracy i życia na permanentny kredyt. Może razi mnie to tak bardzo dlatego, że wychowałem się w biednej rodzinie robotniczej i przeszedłem długą drogę od łopaty na budowie do managera. Niemniej jednak jestem przekonany, że tym porównaniem skrzywdził pan ludzi walczących o egzystencjalne minimum - dawniej i dziś - bo nie na świecie wszędzie jest tak słodko jak w UE, są miejsca gdzie za strajk przeciwko ewidentnemu wyzyskowi można zarobić kulkę.

P.S. Jestem wiernym czytelnikiem pańskiego bloga, pierwszy raz się odezwałem - bo się z czymś nie zgadzam - tyklko dlatego.
-
2010/10/25 15:11:50
@ Vandermerve:

Ale nie wiemy na ile to, co się obecnie we Francji dzieje, to przejaw braku społecznej akceptacji. Najwyżej pokazuje, że część społeczeństwa nie akceptuje ruchów Sarkozy'ego. To pokażą dopiero wybory.

W 1972 roku Stany Zjednoczone były zaangażowane w wojnę w Wietnamie. W całym kraju toczyły się bardzo liczne i bardzo głośne protesty przeciw wojnie i w ogóle przeciw polityce Nixona. Mogłoby się wydawać, że trudno o kogoś bardziej niepopularnego. W każdym razie na podsawie tego, co się działo na ulicach, czy uczelniach. Ale kiedy przed Amerykanami naprawdę postawiono pytanie, czy chcecie kontynuacji polityki Nixona, czy zmiany, to oto, jak brzmiała odpowiedź: en.wikipedia.org/wiki/File:1972prescountymap2.PNG (520 do 17, tudzież 49 do 1).

W demokracji zawsze coś rządzącego zjada, nikt nie rządzi wiecznie, ale największa nawet demonstracja, czy strajk, to jeszcze nie jest opinia społeczna, najwyżej jej ułamek.

Pozdrawiam
-
konrad.niklewicz
2010/10/25 15:16:39
@pilot.pirx,
primo: proszę zabierać głos częściej! BlogUE bardzo ceni głosy czytelników, także krytyczne.
secundo: nie czynię znaku równości. Różnica kontekstów jest o-czy-wis-ta . Podkreślam jedynie, że jedno z drugim mi się skojarzyło.
-
2010/10/25 15:22:10
@ rockier

Ale, jak pokazała historia, to właśnie ci nieliczni protestujący mieli rację.
-
2010/10/25 15:28:44
W sumie kontynuując skojarzenia "Germinalowe" można powiedzieć że jak zwykle historia wraca farsą. Bo to co się teraz dzieje we Francji to chyba tylko jako farsa można zakwalifikować
-
2010/10/25 15:43:11
@ embercadero

nie wiem czy to farsa, czy efekt polityki edukacyjnej wspomnianego już Mitteranda. Francja to kraj, gdzie z jednej strony jest ogromna liczba nic nie potrafiących, wykształconych ludzi a z drugiej hydraulik liczący sobie 120 za godzinę. Z trzeciej, gigantyczny deficyt budżetowy (ciut większy niż w Polsce) i deficyt handlowy.
-
2010/10/25 15:44:35
120 euro, zjadło ciekawe czy zje też $ ?

-
2010/10/25 15:46:11
@ embercadero and all

farsą to jest, że blog o tematyce Uni Europejskiej akceptuje symbol dolara, ale nie akceptuje symolu euro.
-
2010/10/25 15:49:55
Historia zatacza krag szerszy, niz sie wydaje. Zaczyna brakowac funduszy na chleb i igrzyska dla plebsu, pieniadz jest skupiony w rekach bezwzglednych kupcow zza morza. Barbarzyncy juz sie wmieszali w cywilizacje, pozostanie tylko dokonac reszty z zewnatrz.
-
2010/10/25 15:55:03
@ Moroux:

Potem to się kilka rzeczy pokazało. Np. to, że Nixonowi łatwo było prowadzić uprzedzającą kampanię, bo wiedział z nagrań, co planują Demokraci i nawet groziła mu za to paka. Faktem jest, że jest to zadziwiający przypadek - w Ameryce prawie nikt się dziś nie przyzna, że głosował na Nixona, choć na każdy głos przeciw niemu przypadały dwa za. Coś jak z austriackimi kolejarzami w czasie wojny.
-
2010/10/25 15:55:28
@w-g

Farsą jest blox.
-
2010/10/25 16:40:10
@ rockier

Czesto uzywa sie pojecia ( celuja w tym wlasnie politycy) "milczaca wiekszosc". Sens tego pojecia jest taki, ze demonstrujacy swe niezadowolenie ( owi glosni i halasujacy) sa mniejszoscia wobec tych, bedacych cicho, i w zalozeniu popierajacych dzialania wladz. W zyciu zas bywa roznie. Wybory sa odzwierciedleniem nastrojow spolecznych ale ich rezultaty niekoniecznie mowia o poparciu - sa jeszcze mozliwosci protestu poprzez glosowanie i wybor "mniejszego zla". Po wywaleniu M.Thatcher, "bylo pewne na 100%", ze John Major i konserwatysci przegraja wybory - wygrali.

Pozdrawiam
-
2010/10/25 17:59:45
Podziwiam Francję, ze to że mają jeszcze ludzi gotowych walczyć o swoje prawa. W Polsce można ludziom kazać stać na czerwonej kropce by błagali o wyjście do toalety, a jak jest ze związkami zawodowymi w korpo wiadomo.
-
konrad.niklewicz
2010/10/26 09:11:07
tomex29,
czerwoną kropka mogłaby się zająć PiP oraz zarząd sieci sklepów (bo to jednak głupi wymysł, no i fatalna anty-reklama dla sieci).
Ale to powiedzawszy, dodam jeszcze: Polska to wolny kraj i nikt nikogo siłą do stania na kropce nie zmusza
-
2010/10/26 09:24:45
@ konrad

"Polska to wolny kraj i nikt nikogo siłą do stania na kropce nie zmusza"

No, to pojechałeś. Z tego co wiem, w Polsce zasiłki dość szybko się kończą, więc tak jakby natura zmusza do stania na kropce. Niestety. Można powiedzieć, że nikt nikogo nie zmusza do pracy w Gazecie Wyborczej i będzie to prawda. Ale w warunkach polski prowincjonalnej z jej oligopsonicznym rynkiem pracy jest jednak inaczej.
-
konrad.niklewicz
2010/10/26 09:32:28
moroux,
no to jak wytłumaczysz zjawisko długotrwałego, strukturalnego bezrobocia na prowincji? Idąc twoim tokiem rozumowania, ci ludzie już dawno temu powinni z głosu umrzeć (bo przecież "zasiłki się kończą"?
Widać żyją światłem słońca i zapachem lasu. A na kropce nie stoją.
-
konrad.niklewicz
2010/10/26 09:42:06
moroux,
...abstrahując już od tego, że lokalizacja sklepu z czerwoną kropką powoduje, że całe mówienie o sytuacji na prowincji polski jest po prostu nie na temat (bo sklep jest w mieście).
-
2010/10/26 10:01:01
@ konrad

Masz rację, zawsze można wsiąść do przepełnionego busa i pojechać na jabłka.

Bez obrazy dla mieszkańców tego pięknego miasta, Lublin to jednak jest prowincja.

Piszesz o bezrobociu strukturalnym - to nic innego jak dowód na to, że rynek pracy nie działa tak, jak rynek dajmy na to, rynek soczków owocowych. Nie możesz w prosty sposób w krótkim czasie zastąpić pracy w Carrefourze pracą w kopalni w Bogdance. Ostatni Nobel potwierdza te obserwacje.
-
konrad.niklewicz
2010/10/26 10:39:32
moroux,
pisałem o tym komentarz w Gazecie.
można wsiąść do NIEprzepełnionego busa i dopilnować, by sąsiad kierowca nie wyprzedzał we mgle i zachował przepisową prędkość. Tylko tyle i aż tyle.
-
2010/10/26 10:41:03
@ konrad

Można?

Kiedyś jeździłem takimi busami i się nie dało.
-
konrad.niklewicz
2010/10/26 10:45:11
moroux,
NIE, NIE i NIE. Przepisy ruchu drogowego są jedne, uniwersalne i takie same dla wszystkich. Jeśli uważasz, że ''nie da się'' jechać inaczej niż przepełnionym busem, to znaczy że akceptujesz poważne łamanie prawa i narażanie ludzi na śmierć.
Kradzieże kieszonkowe i napady rozbójnicze też akceptujesz i tłumaczysz biedą?

-
2010/10/26 10:57:19
@ konrad

Ależ ja niczego nie tłumaczę. Po prostu jak chcesz się dostać z jakiejś wiochy pod Krakowem do miasta to możesz albo czekać na pekaes, który jeździ dwa razy dziennie, albo wsiąść do tego cholernego busa i modlić się, żeby ruch był mały. Innego wyboru nie ma.

Innymi słowy - rozpoznajemy jaki jest stan rzeczy (ludzie jeżdżą przepełnionymi busami). Zastanawiamy się nad przyczyną (bo innego transportu nie ma i są biedni). Szukamy rozwiązania (gmina dopłaca do transportu publicznego lub/i organizuje naloty policji na właścicieli takich busów). W żadnym momencie nie usprawiedliwiamy zachowania niezgodnego z prawem i zdrowym rozsądkiem.
-
konrad.niklewicz
2010/10/26 11:03:37
moroux,
można też prościej: wyciągnąć komórkę i zadzwonić na policję, Co by nie mówić o polskiej drogówce, czasami jednak na takie sygnały reagują.
Choćbym miał na piechotę dymać do Krakowa, to do przepełnionego busa nie wsiądę. I wszystkich do tego będę namawiał.
Gdyby ludzie mieli choć trochę rozsądku (nie wsiadamy do przepełnionego busa) , to w końcu rynek by zareagował (bo Kowalski by zauważył, że na codziennie po odjeździe jednego busa, na przystanku wciąż są dodatkowi chętni na przejazd).
Ale nie, ludzie muszą wsiąść w czterdziestu, bo przecież te 15 minut ich zbawi... Tak jak ci wszyscy, którzy którzy KONIECZNIE muszą przejść przez ulicę na czerwonym świetle, bo coś.
Zbyt często wypadki powodowane własną głupotą próbujemy zwalać na jakieś siły wyższe i społeczne niesprawiedliwości. ("Dlaczego ten bogaty nie zahamował odpowiednio wcześnie w swoim wypasionym BWM, co mu szkodzi, że babinka sobie przez jezdnie przychodziła na czerwonym").
-
2010/10/26 11:20:15
@ konrad

Nie wsiądziesz, bo nie musisz. Mnie się zdarzało. Niestety, nie chodziło o 15 minut, a o możliwość powrotu do miasta przed nocą.

Z telefonem na policję możesz mieć rację. Pytanie, jak szybko rynek zareaguje na takie zmiany? Tydzień? A może miesiąc? Co więcej, na pewno wzrosną ceny, a więc koszt dojazdu do pracy będzie wyższy, a zarobek niższy. Także nie dziwi mnie to, że ludzie wybierają ryzyko, chociaż w żaden sposób ich nie usprawiedliwiam.

Analogia z czerwonym światłem jest nie na miejscu. Nie wiem też skąd to odwołanie do stereotypu zupełnie niepotrzebne.
-
konrad.niklewicz
2010/10/26 11:30:16
moroux,
dlaczego nie na miejscu? Obie sytuacje to przykłady naruszania KD (i zasad zdrowego rozsądku). Mnie zawsze dziwi to, że dla kilkuset złotych (ba, dla kilkudziesięciu nawet) ktoś jest gotów zaryzkować to, co ma najcenniejszego i tylko w jednym egzemplarzu.
Tu się po prostu różnimy.
-
2010/10/26 11:40:41
@ konrad

Nie na miejscu ponieważ odnosi się do zupełnie innej sytuacji. Zmiana świateł trwa kilkadziesiąt sekund, jest powtarzalna i nie sprawia, że nie masz jak dojść do pracy. Adekwatny byłby przykład kogoś, kto przechodzi przez autostradę bo do najbliższego węzła ma 15 km.

A jaką ma alternatywę? Może brać zasiłek z mopsu albo ryzykować życie w busie. Wyobraź sobie, że w tym kraju kilkaset złotych to dużo pieniędzy. No, ale może rzeczywiście jest w tym jakaś racja, że z biurowców Warszawy tego nie widać, więc zapewne w tym temacie się nie zgodzimy.
-
konrad.niklewicz
2010/10/26 12:44:34
moroux,
nie używaj taniej demagogi i nie opowiadaj o "biurowcach Warszawy".
W 99,99 proc. sytuacji życiowych (celowo pomijam ekstrema takie jak np. ratowanie rodziny z pożaru) narażanie życia nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia.
Kilkaset złotych na pewno nie jest uzasadnieniem, by igrać ze śmiercią własną i osób trzecich.
Owszem, kilkaset zł to jest dużo pieniędzy. Ale nawet 10 tysięcy złotych nie byłoby uzasadnieniem, żeby wieźć w busie przeznaczonym dla 6 aż 18 osób.

Niestety, ale to właśnie takie poglądy jak Twoje kreują w tym biednym kraju atmosferę przyzwolenia na łamanie prawa i zasad zdrowego rozsądku. Człowiek, który przechodzi przez autostradę ''bo ma daleko do przejścia'' może się powoływać na takie właśnie argumenty, na taki tok myślenia. Bo jestem biedny, bo to niesprawiedliwe, że oni tam samochodami, a ja na piechotę, bo śmo, bo owo.

Od osób takich jak ty - przedstawicieli elity (bez fałszywego pochlebstwa) - oczekiwałbym nie rozgrzeszania zwyczajne głupoty, ale jej stanowczego popełnienia. Oczekiwałbym, że ucięcia dyskusji: nie przechodzimy przez autostradę. Nie wyprzedzamy we mgle przeciążonym pojazdem. Nie godzimy się wsiąść do busa w 18.
Jeszcze raz: zwyczajne sytuacje życiowe nie usprawiedliwiają narażania życia. W większości z nich człowiek MA alternatywę.
-
2010/10/26 13:21:14
@ konrad

Ale ja nikogo nie rozgrzeszam, nie daję na nic przyzwolenia. Przeciwnie, uważam, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Tyle, że moim zdaniem ten problem nie sprowadza się do stwierdzenia, że tak nie wolno. Wymaga raczej rozważenia - co zrobić, żeby tak się nie działo. I moim zdaniem jest rolą państwa zapewnienie odpowiedniej jakości komunikacji publicznej w przystępnej cenie nawet jeśli będzie mnie to kosztowało więcej w podatkach. Bo w ostatecznym rozrachunku to się opłaca. Jeśli zakończymy sprawę na stwierdzeniu, że to zachowanie złe i naganne, nic się nie zmieni. Bo zawsze ktoś demagogicznie (tak, przyznaję się) wyskoczy z biurowcami Warszawy czy nawet Katowic.
-
2010/10/26 15:42:02
@ Moroux&BlogUE:

Ale czego Wy od nich właściwie chcecie. Grupa ludzi mogła, jak to jest w tutejszym zwyczaju, walnąć się bykiem, żądać powiększonej dopłaty w rencie rolniczej, narzekać, że kapitalizm, że Żydzi i masoni, że Unia. Zamiast tego po prostu wzięli swój życiowy wózek, zaczęli go na własną rękę pchać do przodu i starali się zwyczajnie żyć uczciwie. Jak miliony ludzi w tym kraju. Każdy z tych osiemnastu osób wolałby zajechać do roboty własnym Volvo i najchętniej nie pobrudzić tam rąk. Pewnie, gdyby żyli, za rok nie byliby tam w osiemnastkę, tylko w szesnastkę, bo ktoś znalazłby sobie legalną pracę. Ale na dziś nie mogło być inaczej. Ci ludzie to ofiary, ale konieczne ofiary - każdego dnia miliony ryzykują, by związać koniec z końcem, czasami zdaża się wypadek. To co się stało, nie było pierwsze i nie było ostatnie. Tak musi być, jeśli kiedyś ogół polskiej wsi ma być bogaty. Nie ma innej drogi. W Amreyce, Niemczech, Japonii, Korei zamożność droga do zamożności jest usłana trupami, nikt nie jest z tego dumny, ale chyba tylko u nas ofiary stawia się w pozycji winnych.

Mógł prowadzić ostrożniej? Polacy jeżdżą jak chamy i to zupełnie inna kwestia.
-
konrad.niklewicz
2010/10/26 16:20:45
@rockier,
gdyby przestrzegał elementarnychreguł, to nawet w 18 doczłapał by tym swoim busem do miejsca przeznaczenia.
-
2010/10/26 16:59:06
@ BlogUE:

I w 99.999 przypadkach na 100.000 się ludzie jakoś doczłapują. Można wysłać policjantów i zabronić im jeździć. A wtedy albo nie będą jeździć w ogóle, ale przerzucą się na soc. To lepsze?

Ludzie u nas wariują za kierownicą, bo mamy dopiero drugie pokolenie zmotoryzowanych (na Zachodzie szóste-siódme) i kulturę agresji. Ale przecież codziennie zdażają się takie wypadki, tylko w tych innych przypadkach akurat nie trafia na przepełnionego busa. Nic ich nie różni od zapieprzającego siódemką 200/h biznesmena w BMW, poza tym, że on jest sam, a ich osiemnastu. Po prostu pech. Nie ma powodu, by wyciągać z tego głębsze wnioski. Chyba, że chcemy im pozwolić pracować na własny rachunek tylko pod warunkiem spełnienia norm, których oni spełnić nie mogą. Ale to do niczego dobrego Polski nie zaprowadzi. Ktoś i tak zginie, nie w tych, to w innych okolicznościach, a miliony przejdą na garnuszek podatników.
-
2010/10/26 17:31:47
"Ale to powiedzawszy, dodam jeszcze: Polska to wolny kraj i nikt nikogo siłą do stania na kropce nie zmusza"
A ktoś zmuszał ludzi do pracy w kopalniach i fabrykach w XIX wieku?
No tak:głód i nędza. Ale tego przecież nie ma na Zielonej Wyspie.

A propo-ostatnio prorokowałem że Polska będzie za Afryką. Już to się stało-kraje afrykańskie w najnowszych badaniach zaczynają pod pewnymi względami wyprzedzać Polskę.
-
2010/10/26 20:07:01
@ tomex

Polska stała się "afrykom" na mocy tej tabelki pół roku temu:

pl.wikipedia.org/wiki/Lista_incydent%C3%B3w_lotniczych_z_ofiarami_%C5%9Bmiertelnymi_z_udzia%C5%82em_g%C5%82%C3%B3w_pa%C5%84stw_i_szef%C3%B3w_rz%C4%85d%C3%B3w
-
2010/10/26 21:11:48
A nie, jeśli o katastrofy lotnicze to najbardziej podobna była w Pakistanie:

en.wikipedia.org/wiki/Muhammad_Zia-ul-Haq#Death
Zia died in a plane crash on 17 August 1988. After witnessing a US M1 Abrams tank demonstration in Bahawalpur, Zia had left the small town in the Punjab province by C-130 Hercules aircraft. Shortly after a smooth take-off, the control tower lost contact with the aircraft. Witnesses who saw the plane in the air afterward claim it was flying erratically, then nosedived and exploded on impact. In addition to Zia, 31 others died in the plane crash, including Chairman Joint Chiefs of Staff Committee General Akhtar Abdur Rehman, close associate of General Zia Brigadier Siddique Salik, the American Ambassador to Pakistan Arnold Raphel and General Herbert M. Wassom, the head of the U.S. Military aid mission to Pakistan.[42][43] Ghulam Ishaq Khan, the Senate Chairman announced Zia's death on radio and TV. The manner of his death has given rise to many conspiracy theories.[44] There is speculation that America, India, the Soviet Union (as retaliation for US-Pakistani supported attacks in Afghanistan) or an alliance of them and internal groups were behind the attack.[45][46]

A board of inquiry was set up to investigate the crash. It concluded the most probable cause of the crash was a criminal act of sabotage perpetrated in the aircraft. It also suggested that poisonous gases were released which incapacitated the passengers and crew, which would explain why no Mayday signal was given.[47]



Z zupełnie niewiadomych mi przyczyn nasze główne media nigdy nie napisały o ile mi wiadomo o tej katastrofie gdzie zginęło tyle ważnych osób(choć o innych często pisano i porównywano) ;)
-
2010/10/27 06:31:44
@ tomex29

"A propo-ostatnio prorokowałem że Polska będzie za Afryką. Już to się stało-kraje afrykańskie w najnowszych badaniach zaczynają pod pewnymi względami wyprzedzać Polskę."

Sa statystyki i jest rzeczywistosc. Nie wiem do jakich parametrow i jakich krajow Pan sie odnosi, moje ososbiste doswiadczenie mowi mi, ze przed Polska dluga droga by osiagnac afrykanski poziom biedy i zaniedbania - bedac w UE, Polska nie ma na to realnych szans. Jedyny kraj na poludnie od Sahary, z ktorym Polska moze sie mierzyc to RPA - tutaj rzeczywiscie porownania moga wypasc roznie.

Pozdrawiam
-
2010/10/27 18:45:13
vandermerwe-Polska jest za Botswaną w rankingu skorumpowanych państw
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7262007,Polska_za_Botswana_w_rankingu_skorumpowanych_panstw.html


Według tego zaś rankingu w kategorii wskażników ekonomicznych Polska jest za Marokiem. Zaś w zarządzaniu także za Botswaną
www.prosperity.com/rankings.aspx
-
2010/10/27 20:53:34
@ tomex29

" Zaś w zarządzaniu także za Botswaną "

Mysle, ze warto pewne statystyki "przetlumaczyc" na rzeczywistosc. Na ile zna Pan realia Afryki?

Pozdrawiam
wyborcza.pl
Konrad Niklewicz

Konrad Niklewicz, od ponad 10 lat dziennikarz i redaktor „Gazety Wyborczej”. Od ośmiu lat w dziale gospodarczym, w latach 2005 - 2007 był korespondentem „Gazety” w Brukseli.
dowiedz się więcej »

Follow konradniklewicz on Twitter
top | © Agora SA | design by kate_mac