Co się dzieje w Unii Europejskiej? Autorski przegląd najważniejszych spraw i wydarzeń z życia wspólnoty.
Blog > Komentarze do wpisu

Debata według prezesa*

Po tragedii łódzkiej debata polityczna miała się stać lepsza, wyprana z nienawiści, bardziej merytoryczna. Ale czy pozbawiona półprawd lub wprost nieprawdziwych twierdzeń?
Prezes PiS najwyraźniej uważa, że nie. Tego elementu z debaty publicznej usuwać nie trzeba, bo przecież Prezesowi zdarza się popłynąć i nieco oddalić się od faktów. Tak jak dziś w Białymstoku (pozdrawiam miasto, moja siostra tam się urodziła), gdzie szanowny pan prezes raczył był odnieść się do proponowanych przez rząd zmian w polityce regionalnej.

Ba, żeby tylko raczył się odnieść… On uczynił z tego tematu pałkę, którą postanowił rąbnąć Platformę wyborczą w głowę. Drugi raz w ciągu półrocza.

Ale po kolei. Kaczyński stwierdził (cytat za PAP): Polacy mają do wyboru proponowaną przez obecny rząd strategię polaryzacyjno-dyfuzyjną, która zakłada "koncentrację środków, tempa rozwoju, bogactwa w metropoliach".
Bum, bum, bum, nieprawda! Jakich „metropoliach”? To Białystok, Kielce, Lublin i Olsztyn to już metropolie? No gratuluję. Ale tak bardziej serio - sugeruję lekturę oryginałów dokumentów, a nie jakieś pseudo streszczeń, wypichconych przez pp. Błaszczaków,  Kuchcińskich et consortes. Otóż podstawą rządowej Krajowej Strategii Rozwoju Regionalnego jest założenie, że wsparcie trafia do wszystkich centrów rozwoju. Tak, do miast, ale nie tylko do metropolii – jak raczył był stwierdzić Kaczyński – lecz do wszystkich większych ośrodków: 18 miast wojewódzkich (bo dwa województwa mają dzielone stolice) PLUS do lokalnych centrów. Np. do Przemyśla w województwie Podkarpackim.
Link do strategii jest tutaj, zresztą zarówno blogUE jak i redakcyjny kolega Mirosław Czech bardzo obszernie o tym pisał ostatnio na łamach „Gazety”.

W ocenie prezesa PiS (cytat znów za PAP) doświadczenia Polski oraz innych krajów pokazują, że strategia proponowana przez rząd "po prostu nie wychodzi", bo - zaznaczył - "nie ma tej dyfuzji".- Warszawa jest bogatsza od jakiegokolwiek państwa UE pomijając Luksemburg, ale czy w związku z tym Mazowsze się bogaci. Nie bogaci się, żadna dyfuzja nie następuje – powiedział były premier (!).
Bum, bum, bum, znów płyniemy! Owszem, nominalnie tak może to wyglądać, że PKB per capita (ważone PPP) w Warszawie (i to liczonej bez przedmieść, a jedynie intra muros) jest większe niż PKP per capita w całej Francji. Ale jest statystyczną i metodologiczną zbrodnią porównywać miasta z całymi państwami! Warszawa jest bogatsza od Francji, ale czy od Paryża, czy od zapyziałej wioski w Massif Central? Warszawski PKB per capita to ok. 45 tys.** euro (160 proc. unijnej średniej). Dla porównania: ten sam wskaźnik dla Londynu to 89,3 tys. euro (336 proc. średniego PKB per capita w Unii), dla Brukseli 59,4 tys. euro (233 proc. normy), a dla Hamburga – 48,6 tys. euro (200 proc. normy)!  Panie prezesie, ładnie to tak porównywać gruszki z jabłkami? To tak ma wyglądać debata po tragedii łódzkiej?

Poza tym, jak można mówić, że „nie ma żadnej dyfuzji”? Miejsca pracy w Warszawie, objęcie okolicznych obszarów miejską siecią transportową, zamówienia na usługi i towary (konsumowane w mieście) dla poza warszawskich firm – to jest właśnie dyfuzja bogactwa.
Zdaniem prezesa Kaczyńskiego, koncepcja rządu "prowadzi do wielkiego podziału
Polaków na gorszych i lepszych obywateli". - Ona jeśli czemuś służy, to służy celowi politycznemu. Po prostu niektórzy chcą sobie stworzyć takie stałe zaplecze, tych, którzy będą na nich zawsze głosowali -
ocenił.

Ręce opadają. To dlaczego KSRR (odsyłam do podanego wcześniej linku) przewiduje kontynuację Programu Operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej? Oddajmy głos minister rozwoju regionalnego Elżbiecie Bieńkowskiej, która przed kilkoma miesiącami rozmawiała z blogUE: - Proponujemy model, który stawia na własną inicjatywę, na zdolność do samodzielnego rozwoju. Chcemy wspierać we wszystkich regionach te miejscowości - wszystkie osiemnaście stolic regionów oraz miasta nieco mniejsze, ale stanowiące lokalne centra. W żadnym wypadku nie zapomnimy o obszarach najbiedniejszych - w nowej edycji funduszy europejskich dla Polski chcemy zachować specjalne programy operacyjne, specjalnie dla nich przeznaczone. Nie zapomnimy także o tym, że nawet w regionach uznawanych za bogate można znaleźć obszary biedy. Np. niektóre dzielnice wielkich miast. Wsparcie - tak jak to opisaliśmy w KSRR - ma być uszyte na miarę potrzeb poszczególnych regionów. Bo potrzeby Mazowsza - poza obszarem metropolii warszawskiej - są inne niż potrzeby np. Małopolski. Nie zgadzamy się na takie rozwiązania, które obowiązują dzisiaj. Przykładowo, nie może być tak, że na wsparcie unijne nie ma szans ktoś, kto ma dobry pomysł, tylko dlatego, że mieszka w niewłaściwym miejscu, zbyt bogatym mieście. Np. przedsiębiorca z Warszawy nie ma do dyspozycji tylu dotacji co konkurent z Polski wschodniej. Nie akceptuję też sytuacji odwrotnej: że pieniądze są pompowane do jakiegoś regionu i muszą - bo tak każe plan - być wydawane na coś, co nikomu nie jest tam do szczęścia potrzebne.

Z którą częścią tej wypowiedzi pan prezes Kaczyński się nie zgadza?

 

* za podpowiedzenie tematu chciałbym niniejszym podziękować niezawodnemu MacDacowi.

** ta informacja pochodzi z ang. Wiki. I jak słusznie zauważył Lagaffe, może być błędna. Faktyczny PKB na główę mieszkańca Warszawy może wynosić sporo mniej niż 45 tys. euro. Ze starszych danych GUS-u wynikałoby, że pomiędzy 20 a 30 tys. euro - co tezę Jarosława Kaczyńskiego czyni jeszcze bardziej groteskową. 

wtorek, 26 października 2010, konrad.niklewicz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/10/26 20:42:59
Z którą częścią tej wypowiedzi pan prezes Kaczyński się nie zgadza?

Z wszystkimi. Nawet jezeli to jest wewnetrznie sprzeczne. A nie jest, bo istota wypowiedzi PT Pana Prezesa (ktorego tu, z tego miejsca, przepraszam za wszystko, lacznie z grawitacja, rownaniami Maxwella i uzyciem tego a nie czego innego do budowy DNA) nie jest jakies siermiezne meritum dyfuzyjno-łżenaukowe, a fundamentalny sprzeciw przeciw (no co?) wobec budowy przez PO kondominium niemiecko-rosyjskiego (w sensie przez PT p. P. rozumianym, wg egzegezy czwartkowej wypowiedzi wlasnych z srody, wersja III egzegzey, wieczorna). I w tym sensie popadanie w wewnetrzne sprzecznosci technomerytoryczne nie jest wewnetrznie sprzeczne, bo ma slusznosc za soba. Dialektyka, panie redaktorze gazety, ktorej zalozyciele mieli dziadkow w KPP i Wehrmachcie.

Howgh, dixit, tako rzecze Zaratustra, amen. Tam stoi ZOMO. I UFO.

Dziekuje za uwage.
-
2010/10/26 21:15:32
Silna, konkretna wypowiedż zgodna z obowiązującą linią ideową!
Brawo panie Konradzie! Czujność ideowa jest najwyższym dobrem na froncie walki z wyznaczonymi wrogami !

hehehe
-
2010/10/26 21:27:32
Heh. Szkoda ze ten paranoik cieszy sie wciaz takim poparciem, a co za tym idzie zajmuje tyle cennego miejsca w mediach. Czuje sie zazenowany czytajac o kolejnych jego wybrykach. Wstydzic sie, bac sie, ignorowac, czy sie smiac?

Mam jednak pytanie. Zaciekawily mnie te liczby o produktach brutto stolic europejskich. Czy mozna prosic o zrodlo? Z gory dziekuje!

Przy okazji -- chyba przy cytowaniu tych liczb wkradlo sie do tekstu kilka literowk. Np. jesli 45 tys. euro to 160 proc sredniej, to 89,3 tys. euro nie moze byc rowne 336 proc sredniego PKB per capita.
-
2010/10/26 23:17:43
Na własne uszy słyszałem jak na zjeździe socjologicznym w Krakowie we wrześniu tego roku minister Michał Boni w bardzo długim referacie rozwodził się nad strategią Polska 2030, która zakłada właśnie model polaryzacyjno-dyfuzyjny z inwestycjami głównie w metropolie, z których bogactwo następnie "skapnie" na resztę kraju, ergo prowincję i ośrodki regionalne.
Nie wiem jaka jest wzajemna relewancja poszczególnych dokumentów i strategii, ale krytykowanie Kaczyńskiego za to, że krytykuje oficjalne wypowiedzi przedstawicieli rządu (bo Boni nie występował w Collegium Maxicum UJ i wielu innych miejscach jako osoba prywatna) i zaprzeczanie istnieniu takich wypowiedzi jest dość słabe jako przykład merytorycznej wypowiedzi w odróżnieniu od populizmu PiSu.
Pytanie, które Boni pozostawił bez odpowiedzi wówczas, a które zadaje Kaczyński i wielu innych dzisiaj (którym to towarzystwo akurat niekoniecznie odpowiada), dotyczy tego, czy w jakimkolwiek taki model się sprawdził, nie powodując dalszej polaryzacji powodowanej skrajną pauperyzacją terenów, które jakoś się nie doczekały samoistnego "deus ex machina" skapywania bogactwa. Przykład Mazowsza jako rezerwuaru taniej siły roboczej dla Warszawy nie korzystającego nijak (w mierzalnych wskaźnikach statystycznych) z nieustającej hossy stolicy to potwierdza.
-
leniuch102
2010/10/27 00:33:22
Mazowsze zgadza się z Kaczyńskim - niewiele z tej Warszawy mają, a kiedy zabiorą Mazowszu i dołożą metropolii, będą mieli jeszcze mniej.

(Przypomnę, że Mazowsze wybrało Kaczyńskiego.)

"przedsiębiorca z Warszawy nie ma do dyspozycji tylu dotacji co konkurent z Polski wschodniej."

kuriozalne. po to są dotacje, żeby przedsiębiorca się ruszył i rozwinął w "Polsce wschodniej".

BTW "przedsiębiorca z Warszawy" to postać cokolwiek mityczna, Stolica jest miastem urzędników urzędów centralnych i funkcjonariuszy oddziałów międzynarodowych korporacji, niewielkim wysiłkiem drenujących krwawicę z "interioru". W Wawie przedsiębiorcą być średnio się opłaca. Rzućmy tej zgrai unijne dotacje, to "zainwestują" je w nowe plazmy i wycieczki na Seszele.

Dokumenty rządowe, zwłaszcza tego rządu mają to do siebie, że obiecują wszystko wszystkim, dadzą biednym i bogatym, stoczniowcom inwestorów, kierowcom autostrady, w tym roku dokładnie tysiąc kilometrów, jak publicznie obiecał jeden z ministrów.

Czemu niektórzy dziennikarze tak bezkrytycznie, bez cienia refleksji łykają rządową propagandę, ba, okładają nią opozycję?
-
2010/10/27 00:58:21
Po co Pan Redaktor tarmosi nieboszczyków? Tak nie wolno - proszę przeprosić za "Putrów".
-
konrad.niklewicz
2010/10/27 07:40:16
All,
słusznie zwrócono mi uwagę: przepraszam, za wykorzystanie nazwiska zmarłej osoby. To był mój błąd, wykreślam z tekstu.
-
konrad.niklewicz
2010/10/27 08:09:13
@leniuch,
szczerze powiedzawszy, nie bardzo wiem skąd u mieszkańca podwrocławskich bagien (żart, gdybyś się nie domyśłił) wiedzo tym, czy i jak miejscowości sąsiadujące z Warszawą korzystają z bogactwa metropolii.
No ale niech Ci będzie, załóżmy, że masz w tej sprawie uprawniony pogląd.

Piszesz, że po to są dotacje, żeby przedsiębiorca się "ruszył". No to dopiero jest kuriozum. Czy ty naprawdę sądzisz, że biznes ma powstawać tam, gdzie idą pieniądze publizne? Czy raczej to pieniądze publiczne powinny iść tam, gdzie biznes się spontanicznie pojawia, bo są ku temu warunki rynkowe, potencjał itp.? Ja jestem zdecydowanym zwolennikiem tego drugiego, bo zbyt dużo naoglądałem się firm, które powstały za unijne pieniądze na jakiejeś ''jałowej pustyni'' - i oczywiście padły, gdy zewnętrzne finansowanie się skończyło.
Pompowanie pieniędzy w miejsca, gdzie w sposób naturalny i tak nic by nie wyrosło przypomina ogrody stworzone i sztucznie podtrzymywane przy życiu na pustyni w Arabii Saudyjskiej. Piękne, ale kosztowne. Po co?
BlogUE uważa, że pieniądze powinny być jak starter. Po wzięciu dotacji, dalej biznes musi się kręcić już sam. Ergo błędna jest filozofa, że "podyspiemy na Wschodzie", a wy, biznesmeni, tam się osiedlajcie i prowadźcie firmy.

Co do przedsiębiorców w metropolii warszawskiej: niestety znów (często ci się to niestety zdarza) mylisz się bądź świadomie próbujesz czytelników bloga wprowadzić w błąd.
Fakty są zupełnie inne:
www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/warsz/ASSETS_podmioty_wojewodztwo_2009.pdf

Z w/w statystyk wyraźnie wynika, że 1) Warszawa bije o wiele głów wszystkie okoliczne miasta razem wzięte pod względem dynamiki zakłądania firm, jest na 1. pozycji w Polsce 2) zdecydowana większość tych nowych firm to przedsiębiorstwa małe, produkcyjno-handlowe.
Wiele z tych firm to zapewne samodzielna działaność gospodarcza - i co będziesz twierdził, że to pracownicy korporacji?

I na koniec uwaga ostatnia. Pytasz czemu przyjmujemy dokumenty rządowe? Ano dlatego, że w przypadku funduszy unijnych, rządowe deklaracje, prognozy i zapowiedzi sprawdzają się rok w rok, od 2007 roku. Doświadczenie uczy,że gdy MRR mówi, że coś zrobi/zmieni - to potem robi to, zmienia. I dlatego KSRR biorą na poważnie.


@fin,
nie zaatakowałbym prezesa Kaczyńskiego, gdyby przedstawił KSRR tak, jak ona w rzeczywistości wygląda. Czyli gdyby powiedział w Białymstoku, że sprzeciwia się modelowi, w którym to własnie m.in. Białystok będzie dostawał proporcjonalnie więcej pieniędzy niż np. leżący niedaleko Tykocin.
Nie miałbym pretensji, gdyby JK powiedział swoim potencjalnym wyborcom: nie zgadzam się na to, żeby więcej pieniędzy przeznaczyć na tworzenie firm w Białymstoku, bo chcę, żeby za unijne pieniądze w Tykocinie wybydowano nowe chodniki i wyremontowano ryneczek.
Bo wtedy Kaczyński powiedziałby całą prawdę.

Cała filozofia rządu jest opisana w Strategii Polska 2030. Trzeba ją tylko przeczytać, a nie powtarzać utarte klisze, że w tej strategii jest napisane, że tylko metropolie będą dostawały pomoc. Wcale tak nie jest napisane! I nie sądzę, żeby na publicznych spotkaniach minister Boni mówił coś innego niż napisał w Polsce 2030.
-
2010/10/27 08:13:40
Za to właśnie kochamy Unię Europejską !

Gdy opozycja zawodzi, to przynajmniej Unia trzyma rząd za twarz by nie zrobił rzeczy do reszty pokracznych -- umowa gazowa, zmiana definicji długu ...
-
konrad.niklewicz
2010/10/27 08:22:40
@lagaffe,
słuszna uwaga! Już wyjaśniam, skąd wziął się ten błąd (niezawioniony zresztą przez blogUE). Otóż dane dotyczące miast zachodnioeuropejskich wziąłem z Eurostatu, natomiast dane dla Warszawy - z wiki.
Eurostat nie podaje PKB Warszawy, bo dla niego nie ma czegoś takiego jak "region warszawski".
Wiki podała prawdopodobnie właściwą kwotę PKB per capita, ale niewłaściwy procent średniej.
Wykręślam więc.
-
2010/10/27 08:40:18
Szkoda, że głosem krytycznym w stosunku do tej propozycji okazuje się być jak zawsze prezes. Jego krytyka jest kompletnie niewiarygodna. Nie uważam tej strategii za super-dokument, ale cieszę się z tego, że nareszcie odchodzimy od dogmatu rynku, który wszystko wyreguluje. Chociaż nie przesadzałbym z tym opisywaniem pozytywnych efektów dyfuzji, bo w rzeczywistości są one mizerne bez wsparcia państwa na rzecz redystrybucji dochodów.
-
2010/10/27 08:44:55
Dzięki Konrad, za to porównanie Warszawy z innymi miastami - bardzo plastyczne.
Ale wystarczy posłuchać wypowiedzi prezesika w ciągu ostatnich dwóch tygodniach by stwierdzić, że jeśli byłby Pinokiem to gdy sam był w Białymstoku jego nos nadal pozostawałby w Warszawie. Gdy był na pomorzu zachodnim mówił, że to właśnie tam rząd powinien skierować większe środki... więc odbywałoby się to kosztem między innymi Białegostoku, a jak jest w Białymstoku to mówi, że więcej pieniędzy powinien dostawać Białystok. Po prostu wewnętrznie się to kupy nie trzyma i nawet sam Błaszczak by go z tego nie wyratował...
-
konrad.niklewicz
2010/10/27 09:18:42
@moroux,
masz rację.
Ja żałuję, że prezes Kaczyński używa polityki regionalnej jako pały do atakowania.
To JEST ważny temat. Prezes Kaczyński MA RACJĘ gdy zaczyna o tym mówić (uwaga, uwaga! powiedziałem to!) - bo o strategii rozwoju regionalnego trzeba pilnie zaczac rozmawiać.
Niestety, jak można rozmawiać, gdy lider opozycji z góry ustawia debatę pod polityczną nawalankę. I, co gorsza, czyni to, wpychając rządowi w brzuch rzeczy, których on wcale nie robi/nie chce robić?
To trochę tak, jak ja bym chciał z oponentami na blogu dyskutować, zaczynając od pytania "dlaczego wciąż bijecie swoje dzieci/żony/mężów/partnerów".
-
2010/10/27 09:30:31
@ konrad

O, to to! Ale też z drugiej strony nikt inny się za bardzo nie wypowiada, chyba że w jakiejś niszy.
-
leniuch102
2010/10/27 09:52:52
@"Piszesz, że po to są dotacje, żeby przedsiębiorca się "ruszył". No to dopiero jest kuriozum. Czy ty naprawdę sądzisz, że biznes ma powstawać tam, gdzie idą pieniądze publizne? "

Nie wiem czy w najszerszym z sensów tak byc powinno. Tak po prostu się dzieje. Polska jest jedną wielką montownią, inwestorzy sytuują swoje obiekty w strefach ekonomicznych, a te z kolei powstają w "czarnych dziurach", gdzie są ludzie, a nie ma roboty. Inwestor idzie tam właśnie, bo państwo mu podsypuje, do Wałbrzycha, Gliwic itp.

Stąd się właśnie bierze dobry wynik eksportowy Polski.

Inwestowanie w metropolie, gdzie kasy nie brak wydaje się nielogiczne. Przyniesie efekt rozwojowy czy nie - to inna sprawa. Za słowem "dyfuzja" być może kryją się robotnicy, którzy zapakuja się w osiemnastu do busa, żeby warszawskiemu bogaczowi na czarno budować nową rezydencję.
To dobrze, że zarobią swoje 5 zł za godzinę i kupią dzieciom buty na zimę. Jeszcze lepiej byłoby, gdyby zarobili je u siebie w gminie, kładąc np. chodnik czy budując drogę, jesli żaden inwestor nie pobuduje im jakiegoś zakładu.

"I na koniec uwaga ostatnia. Pytasz czemu przyjmujemy dokumenty rządowe? Ano dlatego, że w przypadku funduszy unijnych, rządowe deklaracje, prognozy i zapowiedzi sprawdzają się rok w rok, od 2007 roku. Doświadczenie uczy,że gdy MRR mówi, że coś zrobi/zmieni - to potem robi to, zmienia. I dlatego KSRR biorą na poważnie. "

Właśnie napisało, że wspomoże metropolie. Kaczyńskiemu się to nie podoba i wyborcom poza metropoliami pewno tez nie. MRR _przewiduje_, że taka strategia da wzrost - wszystkim. To już całkiem voodoo. Da - albo nie da.
Nie za bardzo widzę tu miejsce na debatę.
BTW, czym innym jest debata, a czym innym konwencja wyborcza w Białymstoku, od tego właściwie powinienem zacząć.
-
2010/10/27 09:56:46
@ moroux

"(...) ale cieszę się z tego, że nareszcie odchodzimy od dogmatu rynku, który wszystko wyreguluje. (...)"

rynek nie wyreguluje, bo dominującą pozycję prawie-monopolista czyli Państwo. A państwo postanowiło wszystkie urzędy w Warszawie ulokować. Lepszym trendem polityki regionalnej byłóby rozśrodkowanie ważnych urzędów: np. GUS do Lublina, Trybunał Konstytucyjny do Poznania, Rejestr Samochodów do Łodzi itp.

Oczywiście wraz z lokowaniem urzędów musi iść kształcenie kadr.
-
2010/10/27 10:03:28
@ wykresy-giełdowe

Heh, też prawda, ale to właśnie byłaby ta wymuszona dyfuzja. Swoją drogą to podoba mi się w Niemczech, gdzie instytucje są rozproszone, a nie podoba we Francji, gdzie Paryż to niemal jakieś inne państwo.

Z tymi kadrami bym nie przesadzał. Napływ pracowników do Warszawy pokazuje, że innych ośrodkach można uzyskać wykształcenie na zbliżonym poziomie.
-
2010/10/27 10:09:34
@ Moroux:

"Z tymi kadrami bym nie przesadzał. Napływ pracowników do Warszawy pokazuje, że innych ośrodkach można uzyskać wykształcenie na zbliżonym poziomie."

???

To nie żadne napływy pracowników do instytucji, tylko desanty polityczne.
-
2010/10/27 10:13:10
@ rockier

Hej, ale ja nie napisałem, że napływ urzędników do instytucji. Napisałem napływ pracowników do Warszawy, przede wszystkim do sektora prywatnego, co miało pokazać, że poziom edukacji przynajmniej w najważniejszych ośrodkach akademickich jest wyrównany. Gdyby nie był, trzeba by tych wszystkich korpo-księgowych czy innych marketingowców uczyć od nowa, doszkalać itd. Spadochroniarstwo polityczne to jakby osobny problem, chociaż równie ważny. Tyle, że tego decentralizacja nie rozwiąże, niestety.
-
2010/10/27 10:21:56
@ moroux

nie, nie byłaby to "wymuszona dyfuzja". Wymuszona defuzja byłaby wtedy, gdyby budowano urzędy na prowincji finansowane z podatków zebranych w Warszawie. Podatki są zbierane w całej Polsce, więc rozwiązanie o którym piszę to jedynie "brak wymuszonej centralizacji".
-
2010/10/27 10:27:55
@ wykresy-giełdowe

Nie do końca się z tym zgodzę. Nie wydaje mi się, żeby centralizacja była wymuszona. To proces naturalny, który sam siebie napędza. Nie sądzę więc, żeby "brak wymuszonej centralizacji" spowodował przenosiny np. GUS do Lublina, bo czemu tak miałoby się stać? Takie przenosiny musiałyby być zadekretowane na odpowiednim poziomie i sfinansowane niestety w większości z podatków warszawskich.
-
leniuch102
2010/10/27 10:47:05
@wykresy: "Lepszym trendem polityki regionalnej byłóby rozśrodkowanie ważnych urzędów: np. GUS do Lublina, Trybunał Konstytucyjny do Poznania, Rejestr Samochodów do Łodzi itp"

Oczywiście. Autosięzacytuję: "na północ od równika upierają się żeby te instytucje upychać w jednej miejscowości, zwyczajowo zwanej stolicą. Stolice stały się wylęgarniami spoconych mężczyzn z teczkami goniących za władzą z jednego budynku do drugiego."

leniuch.blox.pl/2004/09/Po-calosci.html
-
konrad.niklewicz
2010/10/27 10:51:59
@leniuch,
jeśli chcesz dyskutować, trzymaj się faktów.
Rząd napisał, że 1) znaczna część wsparcia pójdzie do kilkudziesięciu miast-lokalnych lokomotyw, a nie kilku metropolii 2) zostanie zachowany specjalny fundusz na budowę chodnikó w Tykocinie (bez gospodarczego sensu, ale żeby ludziom lepiej się żyło).

Więc bardzo proszę, przestań opowiadać nieprawdę. Męczy mnie trochę to ciągłę wyszukiwanie statytyk, dokumnetów źrółowych itp. żeby ci udowadniać to leniuchowe mijanie się z prawdą...

Zaczynam mieć wrażenie, że cokolwiek bym nie powiedział, czegokolwiek nie wykazał - ty i tak masz tezę, której się nie puścisz. Raz Ci Kaczyński powie, że ""rząd powiedział, że tylko metropolie wesprze" - to będziesz jak papuga to powtarzał, nawet gdybyś się o KSRR potknął i twarzą w odpowiednią stronę trafił...
-
2010/10/27 10:57:42
@ konrad

"zostanie zachowany specjalny fundusz na budowę chodnikó w Tykocinie (bez gospodarczego sensu, ale żeby ludziom lepiej się żyło)."

Jedna tylko uwaga: efekt mnożnikowy, pobudzenie popytu, nakręcenie koniunktury itd. Budowa chodników w Tykocinie może mieć jak najbardziej gospodarczy sens.
-
2010/10/27 11:01:22
@ Moroux:

GUS, to GUS, ale np. Trybunał Konstytucyjny, albo Sąd Najwyższy mają siedzibę w Warszawie nie w wyniku naturalnego procesu, tylko przepisów ustawy.
-
2010/10/27 11:07:39
@ rockier

A czy w ogóle pojawił się pomysł ustanowienia Trybunału gdzie indziej? Nie sądzę, bo Warszawa wydała się wszystkim naturalna. Przepisy po prostu potwierdziły to, co ludzie uznali za normalne.
-
2010/10/27 11:10:27
@ leniuch

piszesz o całej półkuli a nie za bardzo wiesz co się dzieje za miedzą ...
GUS w Wiesbaden, Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe, stolica w Bonn, lotnisko i koleje we Frankfurcie.
-
konrad.niklewicz
2010/10/27 11:22:45
@moroux,
tak, efekt mnoznikowy przy okazji budowy chodnika występuje - jest krótkotrwaly i maly.
Co innego budowa "strefy inwestowania" w Tykocinie: uzbrojenie terenu, dociągnięcie drogi - tu efekt mnożnikowy jest większy. Ale na to pieniądze będą w KSRR zagwarantowane.
Wszystkie znane mi opracowania (polecam zwłaszcza opracowanie autorstwa instytutu Euroreg prof. Gorzelaka) wskazują, że inwestycje w jakość życia mają znikome przełożenie na rozwój gospodarczy (stworzenie trwałych jego podstaw)
-
konrad.niklewicz
2010/10/27 11:35:20
@moroux,,
zerknij do mojego tekstu, do którego linkuję
tinyurl.com/32vofbf

bardzo szczegółowu tam jest problem "efektywności" unijnych inwestycji opisany.

Eksperci nie mają wątpliwości, że budowa chodników ma znikomą wartość gospodarczą (choć mają wartość "społeczną")
-
leniuch102
2010/10/27 11:36:13
@wykresy-gieldowe: "piszesz o całej półkuli a nie za bardzo wiesz co się dzieje za miedzą ...
GUS w Wiesbaden, Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe, stolica w Bonn, lotnisko i koleje we Frankfurcie. "

Zgadza się, nie byłem w Niemczech Zachodnich, to nie piszę. Byłem w RPA, to piszę.
Nie to co inni, którzy piszą, bo przeczytali. W dokumencie rządowym

@konrad: "trzymaj się faktów. Rząd napisał, że"
kłopot z Tobą polega na tym, że mylisz fakty z tym, co "rząd napisał".
istotą strategii dyfuzyjnej jest nie-danie biednym, dołożenie bogatym i wyrażenie życzenia, by ci ostatni: a.) zainwestowali b.) dali zarobić tym pierwszym.
Napomknienia " o biednych nie zapomnimy, tez im damy COŚ" są typową mową trawą, dupochronem przed krytyką opozycji.
Żenujące, że dziennikarz daje się skarmiać propagandą. Już lepiej idź policzyć judaszowe srebrniki od Tuska, te które zaoszczędzisz na 50% kosztach uzyskania przychodu. Premier właśnie wykreślił ich likwidację z nowelizacji, wie jak zadbać o publicity.
-
2010/10/27 11:49:08
@ konrad

Dzięki za linka. To wszystko prawda, ale ja piszę o efekcie popytowym, bo do tego odnosi się pojęcie mnożnika. Z tego punktu widzenia remont chodnika ma sens gospodarczy, chociaż znacznie lepiej byłoby, gdyby zamiast tego powstawały np. połączenia drogowe z dużymi ośrodkami, o którym piszesz.
-
2010/10/27 12:25:43
@ leniuch102

Drobna uwaga. Rozlokowanie w RPA waznych organow panstwa w roznych miastach wynika nie z czynnikow praktycznych lecz historycznych - kiedys na obecnym terenie RPA znajdowaly sie 4 niezalezne osrodki panstwowe/administracyjne. W minionych latach rozwazano przeniesienie siedziby parlamentu z Kapsztadu w rejon Pretorii ( choc nie do samej ). Obecny uklad jest kosztowny ale reorganizacja tez nie wyszla tanio i nic w tej sprawie wiecej nie zrobiono.

Pozdrawiam
-
konrad.niklewicz
2010/10/27 12:27:04
@leniuch,
pisząc o ''podliczaniu judaszowych srebrników'' sam sobie wystawiasz świadectwo, nie mnie. Żałosne jest to szczególnie to, że uciekasz się do mało wykwintnych epitetów po tym, gdy dwukrotnie zostałeś przyłapany na pisaniu nieprawdy.
(Przypomnę: 1. raz - firmy w Warszawie, 2. raz - treść KSRR)

Powtórzę raz jeszcze: opieranie się na rządowych dokumentach dotyczących polityki regionalnej bierze się stąd, że poprzednie rządowe dokumenty dotyczące polityki regionalnej (czytaj: tezy w nich zawarte) zostały zrealizowane. Doświadczenie podpowiada więc, że tym dokumentom można wierzyć.
Ty najwyraźniej wolisz wierzyć osobie, która publicznie przyznałą się do tego, że prowadziła kampanię wyborczą na silnych prochach.
Cóż, każdemu jego autorytet.

PS. Wielokrotnie, także na tym blogu, ale także w publicznych wystąpieniach w radiu i w tv mówiłem, że jestem przeciwnikiem 50-procentowych kosztów, bo uważam je za rażącą niesprawiedliwość społeczną. Mnie premier tą decyzją na pewno nie "kupił".
I na tym zakończmy (na razie) naszą dyskusję, bo robi się nieprzyjmna, a za bardzo cenię woje pióro, żeby w tej atmosferze tkwić.

PS2. Twierdzenie, że ma się wiedzę o jakimś kraju tylko dlatego, że się w tym kraju było, to przejaw zarozumialstwa. Zwłaszcza, jeśli ten besserwisseryzm połączy się z pogardą dla wiedzy zawartej w książkach.
-
2010/10/27 12:54:21
@leniuch102: O co ty się czepiasz w ogóle?
Państwo jako państwo buduje drogi krajowe, innymi inwestycjami zajmują się samorządy. Finansowanie samorządów w części opiera się na lokalnych podatkach, a w pewnej części pochodzi z podatków całego społeczeństwa. Co najmniej niezrozumieniem jest uważanie, że Warszawiacy dołożą się do tego chodnika w Tykocinie mniej niż sami Tykocinianie w części pochodzącej z budżetu centralnego.

Nieekonomiczne (i głupie) jest umieszczanie b.dużych instytucji na obrzeżach kraju. Warszawa jest po prostu najlepszym miejscem - raz, że mieszka tam bardzo wielu naszych mieszkańców więc mają blisko, dwa, że Warszawa jest mniej więcej w centrum kraju i Ci muszą dojechać nie muszą w skrajnych przypadkach pokonywać całego kraju. I mówię to jako nie Warszawiak i nie mylić z antyWarszawiakiem ;-)
-
2010/10/27 13:57:06
@ Moroux:

"A czy w ogóle pojawił się pomysł ustanowienia Trybunału gdzie indziej?"

Nie wiem, to bardzo trudne pytanie, na które, jak sądzę, każdy może sobie udzielić swojej własnej odpowiedzi i może ją sensownie uzasadnić. Jeśli chodzi o mnie, to uważam TK za instytucję świeżą i o naturalności trudno mówić. SN? Gdyby się trzymać tradycji, "normalności" i naturalności, gdyby przyjąć bogoojczyźniane mary o tradycji narodu szlacheckiego, to SN powinien mieć rotacyjną siedzibę, pół roku w Lublinie, pół roku w Piotrkowie Trybunalskim (stąd jego nazwa - od Trybunału Koronnego, tj. najwyższej instancji sądowniczej).

W Czechach połowa instytucji "naturalnie stołecznych" (w tym ich odpowiedniki Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, Prokuratury Generalnej, oraz wiele innych instytucji, jak ichniejszy Sanepid, czy rzecznik praw dziecka) ma siedzibę w Brnie, tj. na przeciwległym krańcu państwa niż stolica i nikt nie uważa tego za coś sprzecznego ze zdrowym rozsądkiem.
-
2010/10/27 14:32:31
@Autor

Dziękuję za wyjasnienia. Przyznam się jednak, że ciągle mam wątpliwości co do tego warszawskiego GDP wynoszącego rzekomo 45 tys. euro na osobę.

Polska wersja wikipedii podaje, że w 2007 roku PKB na jednego mieszkańca Warszawy wyniosło 94185 złotych (czyli około 25 tysięcy euro) Podany w polskiej wikipedii link wiedzie do GUSowskiej publikacji "Portret województwa mazowieckiego 2002-2008. i istotnie, na stronie www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/warsz/ASSETS_09_wwa_18_02.pdf można to sobie sprawdzić.

W angielskiej wersji pojawia się to magiczne "45 tys. euro" na osobę. Żródło informacji to publikacja o warszawskim rynku nieruchomości pewnej firmy siedzącej w branży nieruchomości. Niestety w tej publikacji 45KEUR na głowę nie pojawia się. Jest za to wzmianka o tym, że warszawski produkt wynosi około 15.000 na mieszkańca. Może anonimowemu redaktorowi Wikipedii omsknęła się ręka przy przepisywaniu? ;-)

Przy okazji -- poprawiłem ten angielski wpis.
-
2010/10/27 14:32:42
@ rockier

Moje pytanie było raczej retoryczne. Nie przypominam sobie, żeby była jakakolwiek dyskusja na temat lokalizacji którejkolwiek z nowych instytucji w ostatnich dwudziestu latach (choćby KNF, która działa od 2006 roku). Z tego też powodu napisałem, że w Polsce naturalna jest raczej tendencja do centralizacji (bo czasy I RP to jednak zbyt odległa przeszłość).

Częściowo postawę, o której piszę prezentuje chyba mentatd_at_gmail w swoim komentarzu.

Dla mnie podany przez Ciebie przykład Czech jest tylko kolejnym dowodem na to, że można inaczej. Czy wiesz może, dlaczego wymienione instytucje znajdują się właśnie w Brnie? Czy była to świadoma decyzja mająca zdecentralizować kraj, czy tak po prostu "wyszło"?
-
2010/10/27 14:50:16
Dodam, że przy 25 KEUR per capita, Warszawa lokuje sie gdzieś między Czechami a Słowenią. Gdyby Jarosław Kaczyński miał pewne cechy Pinokia, to jego nochal mógłby już dawno służyć mieszkańcom Żoliborza jako zapasowy wiadukt nad Dworcem Gdańskim...
-
2010/10/27 15:06:51
@ Moroux:

Spadek po Czechosłowacji. Po pierwsze Brno zawsze było bardzo silnym ośrodkiem prawniczym i politycznym (jednym z głównym twórców państwa czechoslowackiego był František Weyr, Brnianin, i miał ogromny wpływ na to, co gdzie będzie zlokalizowane), a potem jeszcze nałożyła się praska wiosna, gdy w ramach decentralizacji przenoszono następne instytucje poza Pragę - postulat narodowy Słowaków. Po rozpadzie Federacji Czesi zmienili tabliczki z "czechosłowacki" na "czeski", trochę pomieszali z kompetencjami, natomiast siedziby pozostały.
-
2010/10/27 15:13:26
@"Cała filozofia rządu jest opisana w Strategii Polska 2030. Trzeba ją tylko przeczytać, a nie powtarzać utarte klisze, że w tej strategii jest napisane, że tylko metropolie będą dostawały pomoc. Wcale tak nie jest napisane!"

Dokładnie! Dobrze jednak czytać ze zrozumieniem, a nie kupować rządowe zapewnienia, że jak strumień środków skierujemy na cele priorytetowe, a wąską strużkę na inne, to wcale nie doprowadzi do dalszego rozwarstwienia i pauperyzacji, bo z kwitnących metropolii siłą przykładu, żelaznego prawa "trickle-down theory", albo siłą woli i dobrych chęci polityków rządowych będą korzystać również mieszkańcy mniej priorytetowych obszarów.

Bo w strategii oczywiście nie jest napisane, że tylko metropolie będą dostawały pieniądze. Natomiast wynika z niej explicite co jest priorytetem, a co nie. I tak jak prawdą jest w perspektywie poszczególnych regionów, że Białystok będzie dostawał proporcjonalnie więcej pieniędzy niż np. leżący niedaleko Tykocin, tak w perspektywie całego kraju aglomeracje i metropolie, uznane za potencjalne lokomotywy wzrostu mogące rywalizować z ośrodkami zagranicznymi, będą dostawały proporcjonalnie więcej środków niż ośrodki mające znaczenie wyłącznie regionalne.

Priorytetowe obszary interwencji rozwojowej państwa w perspektywie ogólnopolskiej to te, które jak się oczekuje mogą stać się biegunami wzrostu, więc uzasadnione jest mówienie o koncentracji środków, tempa rozwoju, bogactwa w metropoliach (a w skali regionalnej w największych ośrodkach). W żadnym rozumieniu słowa priorytet nie da się nim opisać wspierania osiemnastu ośrodków regionalnych i tego wszystkiego o czym mówi Pani Minister Bieńkowska. Vide np. planowana dystrybucja środków na infrastrukturę, np. transport publiczny i PKP.
-
2010/10/27 15:16:00
@ rockier

Bardzo to ciekawe. Jak rozumiem, Czesi nie mają problemu z tym, że trzeba czasem jechać do Brna zamiast do Pragi.
-
2010/10/27 15:34:22
@ Moroux:

Czechów Brno z pozostałymi głownymi miastami kraju łączy Pendolino... Ciekawy jestem co na to strategia Polska 2030. A poważnie, to już dla nich naturalne, jeśli jest naturalne, to jak może przeszkadzać?
-
2010/10/27 15:38:44
@ rockier

Czesi w ogóle mają dużo ciekawych rozwiązań, o których u nas mało co się mówi albo mówią ludzie spoza mainstreamu, jak Roman Nowicki o kasach mieszkaniowych...

A co Strategia na czeskie Pendolino? Jutro spróbuję się w nią wgryźć, może co wyczytam...
-
2010/10/27 15:46:40
Właściwie to rzuciłem okiem już teraz. No, ma być...
-
konrad.niklewicz
2010/10/27 16:20:14
@lagaffe,
przeszukiwałem Eurostat z godzinę i nie znalazłem żadnej info o PKB/c Warszawy. To rodzi problem.
Są informacje dla województwa mazowieckiego, nie ma.
No a z kolei dane gusowskie - te o których piszesz - prostą metodą ekstrapolacji wzrostu PKB wydają mi się cokolwiek nieświeże.

Bardzo ciekawe, to co napisałeś o tym wiki. Zrobię odpowiednią adnotację na blogu, bo faktycznie, mogła się ręka omsknąć redaktorowi...
-
2010/10/27 16:41:06
@ konrad

Większy problem leży w samej definicji PKB Warwszawy.
Jeżeli firma prowadzi działalność w całym kraju, a zarejestrowana jest w Warszawie, to czy zysk tej firmy jest do PKB księgowane jest w Warszawie ? Ten same efekt występuje np. we Frankfurcie.
-
konrad.niklewicz
2010/10/27 17:23:15
@wykresy,
święta prawda. I m.in. dlatego nie można porówynwać PKB/c miasta (zwłaszcza stolicy) i kraju.
-
2010/10/28 00:28:57
Panowie, chciałem bardzo podziękować za utrzymanie tej dyskusji na odpowiednim poziomie.
Bardzo wiele się z niej - i z wpisu - dowiedziałem, chciałem podziękować za to również.
wyborcza.pl
Konrad Niklewicz

Konrad Niklewicz, od ponad 10 lat dziennikarz i redaktor „Gazety Wyborczej”. Od ośmiu lat w dziale gospodarczym, w latach 2005 - 2007 był korespondentem „Gazety” w Brukseli.
dowiedz się więcej »

Follow konradniklewicz on Twitter
top | © Agora SA | design by kate_mac