Co się dzieje w Unii Europejskiej? Autorski przegląd najważniejszych spraw i wydarzeń z życia wspólnoty.
Blog > Komentarze do wpisu

Kaczyński do Londynu. Z kłopotliwymi pytaniami?

W najbliższych dniach, chyba w poniedziałek, kandydat Prawa i Sprawiedliwości w wyborach prezydenckich ma pojechać do Londynu. Gwoździem programu może być - według informacji „Gazety Wyborczej” sprzed kilku dni - spotkanie z nowym szefem brytyjskiego rządu. Premier David Cameron jest przecież liderem Partii Konserwatywnej, ugrupowania, które razem z PiS współtworzy w Parlamencie Europejskim Grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (piątą co do wielkości frakcję w PE).

BlogUE ma jednak nadzieję, że ewentualne spotkanie Kaczyńskiego z Cameronem będzie okazją nie tylko do pamiątkowej foty i pokazania się w charakterze Europejskiego-Męża-Stanu. To wymarzony moment, żeby Polish friend zadał premierowi Cameronowi kilka kłopotliwych pytań. Tak się bowiem składa, że nowy rząd brytyjski forsuje w Unii  rozwiązania, które są dla Polski niekorzystne.

Po pierwsze, Londyn poparł pomysł, by Unia Europejska do 2020 r. ograniczyła swoje emisje CO2 nie o 20 proc. (jak dotąd planowano), ale aż o 30 proc. Dla Brytyjczyków taka zmiana może przynieść tylko korzyści. Mając energetykę opartą w dużej mierze na elektrowniach atomowych i gospodarkę w dużej mierze zakładów produkcyjnych (hut, cementowni itp.), Brytyjczycy chcą zbijać kokosy na handlu zezwoleniami na emisję CO2.
Dziś koszt prawa do emisji 1 tony CO2 wynosi ok. 15 euro. Gdyby w Unii zaczęła obowiązywać 30 proc. redukcja, cena poszybowałaby do poziomu 30 - 40 euro. A to właśnie londyńskie City ma być jednym z głównych miejsc handlu tymi pozwoleniami (i tam byłaby kasowana prowizja). Tymczasem dla polskiej gospodarki to byłaby katastrofa, bo koszty produkcji poszybowałyby do nieba.
No ale co naszych brytyjskich przyjaciół to obchodzi? - To jest nowy start. Rządy Zjednoczonego Królestwa i Szkocji działają razem, by udowodnić ekonomiczną sensowność niskowęglowej gospodarki, włączając w to obniżenie emisji CO2 w Unii Europejskiej o 30 proc. - mówił 11 czerwca br. (czyli wkrótce po objęciu władzy) Chris Huhne nowy brytyjski minister ds. energii i zmian klimatycznych, tuż przed posiedzeniem unijnej rady w Luksemburgu. Więcej o stanowisku brytyjskiego rządu przeczytacie tutaj.

Po drugie, brytyjski rząd opowiadał się na forum Rady Unii Europejskiej przeciwko korzystnym dla Polski zapisom w rozporządzeniu o bezpieczeństwie energetycznym. - Na jednym z posiedzeń Rady, przedstawiciel brytyjskiego rządu był przeciwny zapisowi, że Unia Europejska wspólnie ma reagować na kryzysy energetyczne. Sprzeciwiali się także, by Komisja Europejska mogła nakazywać wspólną reakcję. Tłumaczyli przy tym, że kryzys energetyczny na Litwie to nie jest ich problem - mówi „Gazecie” wysoki rangą polski dyplomata, proszący o zachowanie anonimowości.

Po trzecie wreszcie, politycy rządzącej Partii Konserwatywnej opowiadają się za niekorzystnymi dla Polski rozwiązaniami w budżecie Unii Europejskiej. Jeszcze w sierpniu 2009 r. Mark Francois, jeden z wpływowych polityków Partii Konserwatywnej, tłumaczył, że Wielka Brytania domaga się obniżenia wydatków na Wspólną Politykę Rolną (z której Polska korzysta pełnymi garściami). I tylko pod tym warunkiem jest gotowa zgodzić się na nowy, hojny budżet Unii (po 2014 r.).

To stanowisko powtórzyła - już oficjalnie - nowa minister rolnictwa Wielkiej Brytanii Caroline Spelmann. Na spotkaniu unijnych ministrów, 1 czerwca br. w Madrycie, minister Spelmann tłumaczyła, że „Europie się skończyły pieniądze, więc trzeba jakieś priorytety postawić”. A polityka rolna najwyraźniej nie jest jednym z nich - w oczach nowego brytyjskiego rządu.

Zresztą o stosunku brytyjskich konserwatystów do unijnego budżetu najlepiej świadczy to, co zdarzyło się 17 grudnia 2009 r., gdy Parlament Europejski głosował unijny budżet roczny (na 2010 r.). Większość europosłów z Partii Konserwatywnej - choć doskonale wiedziała, że ten budżet jest dla Polski ważny - wstrzymała się od głosu. A dwóch było przeciw. Kto nie wierzy, niech sam sprawdzi wynik głosowania.

Last but not least, trzeba pamiętać o wciąż obowiązującym rabacie brytyjskim, czyli specjalnym, brytyjskim „upuście” we wpłatach do budżetu Unii. Na ten brytyjski rabat składają się wszystkie pozostałe państwa Unii, w tym Polska. Efekt rabatu jest taki, że... przeciętni Polacy wpłacają do unijnej skarbonki więcej, niż przeciętni Brytyjczycy (jeśli weźmie się pod uwagę zarobki). Policzyć to łatwo: wpłaty UK brutto (z tytułu VAT i DNB pomniejszone o rabat UK) to 7,6 mld euro. UK ma 60 mln mieszkańców, więc na głowę przypada ok. 127 euro.
Wpłaty PL brutto (z tytułu VAT i DNB oraz na rabat UK) to 3 mld euro. Jest nas 38 mln, więc per capita - 79 euro.

Reasumując: panie prezesie, Pan się nie boi. Niech Pan zapyta, dlaczego Pański polityczny sojusznik chce grać z Polską w kulki.

piątek, 25 czerwca 2010, konrad.niklewicz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/06/26 01:27:51
Zmniejszenie wydatków na Wspólną Politykę Rolną jest postulowane przez brytyjczyków przynajmniej od lat 80, zarówno przez rządy konserwatywne, jak i labourzystowskie(*). Podobnie rabat brytyjski, choć wywalczony przez Konserwatystów w latach '80, był podtrzymywany dzieki rządom Labour Party. Zresztą większość czasu w tym okreśie w UK rzadziła właśnie Labour Party. Także labourzyści są tu nie mniej "winni", niż torysi.

Nawiasem mówiąc, Wspólna Polityka Rolna, mimo ciągłych reform, rzeczywiście zasługuje w obecnym kształcie na krytyczną ocenę.

(*)
np:
www.defra.gov.uk/foodfarm/policy/capreform/index.htm
-
2010/06/26 03:53:33
Pan Kaczynski nie zada takich pytan, bo on sie na ekonomii nie zna, na funkcjonowaniu Unii tez sie nie zna, a co najwazniejsze - zupelnie nie rozumie ze kazdy skutek ma jakas przyczyne. Swiat kaczynskiego jest jasny - cos chce, to tak ma byc, a jak jest inaczej to Kaczynski sie obraza i pluje jadem. Wszyscy slysza, ze Kaczynski chce zeby bylo dobrze, a nawet lepiej, wiec tak ma byc i pan Kaczynski nie bedzie na ten temat dyskutowal z premierem W. Brytanii, bo to dla niego zaden partner. Pan kaczynski chce byc prezydentem, wiec dyskutowac to on moze tylko z prezydentami - no w ostatecznosci z krolowa brytyjska. Krolowa na ekonomii zna sie dokladnie tak samo, co Kaczynski wiec tylko taka debaata bedzie owocna, tym bardziej, ze - zgodnie z etykieta - nikt nie moze zadawac krolowej zadnych pytan i w czasie audiencji powinien grzecznie sluchac co krolowa ma do powiedzenia - u Kaczynskiego na audiecji jest dokladnie tak samo, wiec nie powinien sie dziwic. Oczywiscie Kaczynski moze sie rozpedzic i np. pouczyc krolowa, albo i ja opluc, ale wtedy wkraczaja sekretarze jego krolewskiej mosci i Kaczynski zostanie wyprowadzony na swieze powietrze i nigdy wiecej nie zostanie zaproszony do W. Brytanii.
-
2010/06/26 07:58:31
"Londyn poparł pomysł, by Unia Europejska do 2020 r. ograniczyła swoje emisje CO2 nie o 20 proc. (jak dotąd planowano), ale aż o 30 proc. Dla Brytyjczyków taka zmiana może przynieść tylko korzyści. ....... Brytyjczycy chcą zbijać kokosy na handlu zezwoleniami na emisję CO2."

Czyzby cien niekonsekwencji z Pana strony. Przeciez zadania Brytyjczykow sluza swiatlym celom. Bedac jednoczesnie zwolennikiem sil wolnego rynku, jak moze Pan miec pretensje do dumnego ( choc mocno pachnacego naftalina) Albionu, ze przy okazji zarobi kilka funtow ( gdzie te czasy, gdy dzentelmeni poslugiwali sie pojeciem gwinea czyli jeden funt i jeden szyling ie. 21 szylingow ).
Gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniadze.

Pozdrawiam
-
konrad.niklewicz
2010/06/26 13:19:10
@van,
mam nadzieję, że jeszcze pamiętasz moje blognotki sprzed kilku miesięcy. Poglądów nie zmieniłem: 20 proc. jest słusznym celem, do przetrawienia przez polską gospodarkę. 30 proc. - już nie.
Ale o tym oczywiście Polish friend nie wie, bo się na tym nie zna.
-
2010/06/26 13:36:50
Bez przesady:
ec.europa.eu/budget/budget_detail/current_year_en.htm

Z tego wynika, że Brytyjczycy wpłacą w tym roku 13.213,6 mld Euro, co przy 61 milionach mieszkańców daje jakieś 216,62 Euro na głowę, a Polska 3.210,1 mld, co daje 84,48 Euro. Czyli Brytyjczyk wpłaci ponad 2,5 razy więcej niż Polak.
Po drugie Polska sama w przypadku Litwy zachowuje się, jakby to nie była nasza sprawa (Możejki, most energetyczny itp.) Tego jeszcze brakuje, żeby uznać na forum unijnym, że coś jest sprawą Polski, a przez to ogólnounijną, mimo, że Polsce nie chce się nic z tym robić.
Po trzecie oni naprawdę nie istnieją po to, by finansować naszych Edków, bo mają dość własnych. Jeśli Kaczyński koniecznie chce to usłyszeć wprost, to się doprosi. I to nie będzie dla Camerona zbyt kłopotliwe, bo jego to nic nie obchodzi. Już ma kłopot z tym, że Kaczyński uważa go za swojego politycznego sojusznika, co musi uwierać każdego, bo to trochę kompromitujący sojusznik.

To nie Anglia chce grać z Polską w kulki, tylko Polska sama się w tej pozycji ustawia.
-
konrad.niklewicz
2010/06/26 14:20:31
@rockier,
cieszę się,że zgadzamy się, że Jarosław Kaczyński jest kompromitującym sojusznikiem. Od dawna tak uważam i dziwię się tym, którzy tego nie widzą.

Co do reszt zaś: ja się oparłem o dane z 2008 r. (faktyczne wykonanie budżetu), które dostałem z MSZ. Przechodząc do Twoich cyferek: proponuję policzyć, o ile dochód na głowę Brytyjczyka jest większy od dochodu na głowę Polaka.
Proponuję wykorzystać dane IMF, wzięte stąd:
en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(nominal)_per_capita

UK 35,334
PL 11,288

Jak w zęby strzelił - Kowalski zarabia ponad trzy razy mniej.
Więc zapytam rockier jeszcze raz, powoli i spokojnie: kto relatywnie płaci więcej? Oprzyj się nawet o Twoje dane, jeśli wolisz :) ja i tak wiem, co ci z obliczeń wyjdzie :)

I nic nie ma do do rzeczy fakt, że labourzysći też zachowywali się nie fair. Teraz rządzą konserwatyści. Ich polityka ws. unijnego budżetu jest dla Polski dramatycznie szkodliwa. Naprawdę nie obchodzi mnie, że Blair i Brown też taką politykę prowadzili - teraz rządzi Cameron i bierze za to odpowiedzialność.

Teraz o energii.
W sprawie Możejek, Polska zrobiła wszystko, co mogła. Przepłaciliśmy tragicznie za niewydolną rafinerię. Teraz Orlen wydaje bajońskie sumy, żeby ropę tankowcami do niej ściągać (bo ruskie rurkę zamknęli, czego zresztą można się było spodziwać). A władze Litwy nie robią NIC, żeby Orlenowi w tym pomóc. I nie chcą nawet odsprzedać naftoportu, mimo że Orlen proponuje ponadrynkową (czytaj: zawyżoną za ten szmelc) stawkę.
Na miejscu Orlenu już dwa lata temu zamknąłbym biznes, na którym się ciągle traci bądź za mało zarabia (za mało, by pokryć zainwestowany kaptał).
Ale oczywiście rockier uważa, że spólka giełdowa powinna się kierować jakimś wydumanym interesem politycznym, a nie obroną wartości dla akcjonariuszy. Ufff, duszno mi się robi.

Most energetyczny. Nie wiem, czego się czepiasz. Dużo tym ostatnio pisałem w Gazecie - i ostateczne ustalenie jest takie, że on powstanie, unijne pieniądze nie zostaną mu odebrane. I znów: Polska decyzuje się robić ten most, choć on nie jest nam do niczego potrzebny. To Litwini go potrzebują. Znów zwycięża polityka (i w tej konkretnej sprawie - być może słusznie).
Tak więc fakty mamy takie, że nie jesteś w stanie zarzucić władzom polskim, że sprzeniewierzają się solidarności energetycznej. Ich polityczna decyzja jest taka, że most powstanie. Tymczasem władze brytyjskie OTWARCIE głosują przeciw rozporządzeniu, które jest dla nas korzystne. Dlaczego odwracasz kota ogonem?

I last but not least: czemu nie skomentujsze zabójczego dla nas postulatu 30-procentowej redukcji emisji?

Jeśli Kaczyński tego nie zrobi, to oczekuję, że polski rząd to zrobi. Bardzo bym chciał, żeby ktoś wreszcie zapytał głośno naszych wielkich sojuszników, dlaczego tak bardzo "w poważaniu" mają interesy Polski?
Jeśli uważasz, że oczekiwanie od sojusznika pomocy (a przynajmniej zrozumienia naszych potrzeb) jest "ustawianiem się do bicia" - to chyba inaczej rozumiemy politykę.
-
2010/06/26 15:26:03
Bardzo ciekawe, nie znałem tych informacji. Ale skoro w Polsce nie toczy się dyskusja merytoryczna, to co może zmienić spotkanie przy kawie "na końcu świata"? (większość Polaków pewnie nigdy nie była tak daleko od domu)

Chodzi dokładnie o to by przywieść tę symboliczną fotkę do Polski.

Proszę zauważyć, że Kaczyński musi zagrzać swoich zwolenników by poszli głosować. By tak się stało nie jest potrzebna jakakolwiek merytoryczna dyskusja. Potrzebne są emocje, bo to one podrywają wyborców z przed telewizorów. I to jest jedyna dobra, pewna i sprawdzona metoda i na teraz i na najbliższe lata.

Wystarczy zresztą porównać komentarze pod np. tym "newsem" z tymi z pod artykułów z głównej strony GW. Nawet jak temat nie powinien wzbudzać emocji, to zawsze znajdą się opłacani klakierzy który "zagrzewać będą do wojny". A przecież przekrój światopoglądowy czytelników na pewno jest podobny :-)
-
2010/06/26 15:52:45
@ BlogUE:

Litwa istnieje od 1991, a w 2010 jest decyzja, że most powstanie (kiedyś) :-) I w tym właśnie problem. A co do Brytyjczyków. Dochód na głowę Brytyjczyka jest jakieś 3 razy wyższy niż Polaka. Ale brytyjski Edek musi na piwo i szlugi wydać więcej niż nasz, więc aż tyle bogatszy nie jest.

A kwestii redukcji emisji CO2 - nie komentuję rzeczy, z którymi się zgadzam. Podejrzewam zresztą, że mogą naumyślnie forsować podejmowanie zobowiązań przez UE, których ona potem nie będzie mogła wypełnić, by eurosceptycy dostali argument o unijnej polityce pustych deklaracji.
-
2010/06/26 16:55:45
@ rockier

Na piwo i szlugi może tak, na inne rzeczy niewiele więcej. Za moich czasów litr benzyny kosztował funta, czyli jakieś 5 zł. W przeliczeniu na wynagrodzenie minimalne - 10 minut pracy. Na ile litrów benzyny zarobi polski Edek* w ciągu 10 minut? Liczby nie kłamią, niestety.

* info dla BlogUE - tak, wiem że się poprawia ;-)
-
leniuch102
2010/06/26 17:33:37
@blogue: "Po trzecie wreszcie, politycy rządzącej Partii Konserwatywnej opowiadają się za niekorzystnymi dla Polski rozwiązaniami w budżecie Unii Europejskiej. Jeszcze w sierpniu 2009 r. Mark Francois, jeden z wpływowych polityków Partii Konserwatywnej, tłumaczył , że Wielka Brytania domaga się obniżenia wydatków na Wspólną Politykę Rolną (z której Polska korzysta pełnymi garściami). I tylko pod tym warunkiem jest gotowa zgodzić się na nowy, hojny budżet Unii (po 2014 r.)."

Pytanie: ilu polskich rolników musi wyciągnąć "pełne garście" po dopłaty (ca 500 zł do hektara), żeby skorzystać tyle, co Elżbieta, królowa Anglii, wyciągająca z WPR 500 mln euro (!) rocznie?
W sam raz na nową mature z matmy :-).

nurzanie w antykaczystowskim sosie oczywistych różnic interesów m. Litwą a Wielką Brytanią, nie mającymi nic ze sobą wspólnego krajami na 2 krańcach kontynentu jest zajęciem jałowym.
ze smutkiem obserwuję upadek standardów tego bloga i mam nadzieję, że się podniosą po nieuchronnej już klęsce gajowego.
przy okazji, chciałem podziękować gazecie Wyborczej, a zwłaszcza Adamowi Michnikowi za zniechęcenie Tuska do startu w wyborach prezydenckich.
Po powrocie PiS do władzy małostkowy prezydent z PO byłby tylko zawadą.
Zgoda buduje.
-
2010/06/26 18:07:01
Dobrze by było aby UE odrzuciła bzdurny kaganiec na swój rozwój w postaci limitów produkcji CO2. Nie ma żadnych dowodów naukowych na wpływ emisji CO2 na ocieplenie klimatu. Dowody które są, zostały spreparowane przez klimatociepów, którzy dawniej zwali się antyglobalistami, jeszcze dawniej zaś byli m. in. czerwonymi brygadami i innymi komunistami sponsorowanymi przez KGB. Jeśli chcemy zrobić coś dobrego dla środowiska to uzyskajmy zakaz zabijania wielorybów, rekinów, delfinów i fok. Bez tych zwierząt oceany będą martwe, a tego nie chcemy.
-
konrad.niklewicz
2010/06/26 18:23:23
@leniuch,
z pokorą przyjmuję tę złośliwość. Ale chętnie poznałbym opinię innych czytelników co do standardów tego bloga. Twoje zdanie - aczkolwiek ważne - nie musi być przesądzające.
To nie chodzi bowiem o "nurzanie w antykaczystowskim sosie" czegokolwiek (trochę Ci bełkotliwe to zdanie wyszło, zupełnie nie na Twoim poziomie). Tu chodzi o polityczną wiarygodność. Jeśli polityk czyni hasło "Polska jest najważniejsza" swoim zawołaniem wyborczym, to elementarna uczciwość nakazywałaby zapytać Camerona, dlaczego szkodzi Polsce.
Nadal nie rozumiesz? W sumie się nie dziwię. Żeby móc popierać Jarosława Kaczyńskiego trzeba być mieć potężny deficyt zrozumienia rzeczywistości.

Mam nadzieję, że odniesiesz się do swojego własnego wpisu - tego powyższego - gdy wybory prezydenckie wygra jednak Bronisław Komorowski. (Co wciąż jest możliwe).
Nie sądzę, żebyś miał tyle odwagi, ale kto wie... Ludzie się ponoć zmieniają. Zobaczymy za dni 8.

@piotr228,
tę część dyskusji mamy już za sobą, więc uprzejmie proszę, nie odgrzewajmy kotletów. BlogUE jest zwolennikiem unijnej polityki klimatycznej, koniec kropka.
-
2010/06/27 00:34:41
Interesy narodowe i interesy paneuropejskich partii tworzą chyba ortogonalne podziały. Swoją drogą fascynujące musi być to instytucjojnalnie sankcjonowane rozdwojenie jaźni. Ciężko w każdym razie w obecnym układzie politycznym UE, oczekiwać lojalności narodowej dla wszystkich państw, których członkowie należą do partii. I na odwrót ciężko oczekiwać lojalności partyjnej wobec swoich rodaków, którzy są w innych partiach. Pytanie jak dla mnie otwarte co należy do lojalności partyjnej, a co do narodowej. Która jest ważniejsza i dlaczego. Jedynym nie powodującym bólu głowy rozwiązaniem jest w miarę jednolita polityka wszystkich partii i wszystkich krajów, przynajmniej na poziomie deklaracji. Tak zresztą rozumiem Pana stosunek do Unii, być może opatrznie. Dla Brytyjczyków i Kaczyńskiego (przynajmniej w sferze europejskiej), którzy najpierw myślą o swoim interesie, a potem otwierają usta w dzisiejszej Europie nie ma miejsca. Lepiej najpierw otwierać usta , a o swój interes walczyć pod stołem. Wszyscy wiedzą, że to jedyne rozwiązanie i ignorancja brytyjczyków musi być irytująca.

Bo co Pan zarzuca Brytyjczykom? Że mają inne interesy niż Polska i je artykułują, chociaż aktualnie rządząca w UK frakcja jest w PE w tej samej "partii" co PIS. I PIS sie powinien wsytdzić, że jest w sojuszu, z Brytyjczykami; czy że Brytyjczycy mają inne priorytety niż Polska ? Czy to znaczy, że w politycznym sojuszu w PE można być tylko z obywatelami kraju o takich samych interesach narodowych ? O zbieżnych interesach narodowych ? Jak wygląda lista krajów UE, z którymi żadna polska partia nie może być w sojuszu ? Czy Anglicy mają jakieś wzorce w UE, z których mogli by korzystać, dososowując swoją politykę do interesów swojego parlamentarnego sojusznika?

I ostatnie pytanie jaką te paneuropejskie partie zrzeszające partie ideologicznie powinowate mają rolę i czy można rozdzielając polskich europarlamentarzaystów do wszystkich "partii" w PE, sprawić, żeby cała Europa musiała być lojalna wobec Polski ?
-
2010/06/27 02:07:17
Standard bloga jest taki, że to najszybsze i najłatwiejsze w polskich mediach elektronicznych miejsce informacji o tym, co się aktualnie pichci w Brukseli i to wystarczający powód, by BlogUE istniał na pierwszym miejscu w ulubionych, przed tefałenami, onetami i innymi. Klęski gajowego (to prawdopodobne, że dlatego, iż nie startuje Tusk, albo Sikorski, ale raczej jest to zmęczenie materiału partii rządzącej) wykluczyć się nie da i PO bardzo utrudniła sobie zadanie wystawiając akurat jego, ale co niby GW ma z tym wspólnego?

@ Moroux:

Ale angielski Edek ma całą masę innych wydatków. Jeśli strzeli piwo, to do domu wróci komunikacją miejską, lub taksówką, a te są o niebo droższe niż u nas. A jak już wróci do domu to będzie się musiał, po wytrzeźwieniu, zmierzyć z czynszem. Realia są takie, że ktokolwiek by nie liczył (ani jakkolwiek), to zawsze jest tak, że polskie realne PKB jest wyższe od nominalnego, zaś brytyjskie realne niższe od nominalnego. Z czegoś to się musi brać.

P.S. Poważnie chciałbym, by Kaczyński zadał sugerowane pytania i by dostał uczciwą odpowiedź - odp*** się.
-
2010/06/27 16:32:59
@ rockier

Ależ właśnie pkb liczone wg ppp pokazuje, na ile stać Edka brytyjskiego i polskiego. Nieodmiennie brytyjski nieodmiennie wypada lepiej. Można posłużyć się zabawnymi indeksami big maca itp. - te same wnioski. Wreszcie pozostaje dowód anegdotyczny lub doświadczenia własne. Również to potwierdzają. Brytyjski Edek może kupić jakieś 3x tyle ile polski.
-
2010/06/27 19:20:02
"Ale chętnie poznałbym opinię innych czytelników co do standardów tego bloga"

Umieszczenie fotografii pani Blidy przy blogonotce o wyborach, jest działaniem w stylu pana Pośpieszalskiego.
-
konrad.niklewicz
2010/06/27 19:56:59
@habitue,
ja widzę różnicę między pokazaniem fotografii Barbary Blidy bez żadnego komentarza , a programami Pospieszalskiego, pełnymi komentarzy. Dość jednostronnych.
Ależ Was musi pamięć o Blidzie boleć...
-
2010/06/27 23:27:50
A dlaczego nie fotografie np. E.Wąsacza, R.Krauzego czy M.Garlickiego?
Jakoś tak nie bardzo mi się podoba wykorzystywanie czyjejś śmierci w politycznych potyczkach.
-
2010/06/28 06:48:11
"Ależ Was musi pamięć o Blidzie boleć..."

Niezaleznie od sympatii politycznych sadze, ze jest to "potkniecie" z Pana strony.


Pozdrawiam
-
konrad.niklewicz
2010/06/28 09:33:34
@van,
jeszcze tylko kilka dni. Potem oczywiście TE zdjęcia przestaną towarzyszyć notkom. A żeby choć trochę ukłonić się Waszym argumentom, teraz zacznę wykorzystywać zdjęcia M.Garlickiego.

Trochę to żenujące z mojej strony, powoływać się na taką postać historyczną, ale Katon też irytował tym swoim powtarzaniem (i dlatego zapisało się ono w historii).
pozdro
-
2010/06/28 11:17:39
Chyba sie nie rozumiemy. Zarowno casus p. Blidy jak rowniez M. Garlickiego ( domyslam sie, ze chodzi o doktora kardiochirurga) sa symptomem niebezpiecznych wynaturzen w funkcjonowaniu instytucji panstwa polskiego ( i nie tylko polskiego). Rozumiem intencje, zgadzam sie, ze powinny byc brane pod uwage, gdy dokonujemy wyborow politycznych - sa to dosyc drastyczne ostrzezenia. Jednak nie jestem przekonany, czy rodzina zmarlej lub tez wspomniany lekarz zycza sobie przemiany w publiczne "twarze" argumentow politycznych - osobiscie nie mialbym ochoty by w takiej roli wystapil ktos mnie bliski. Przeciez chodzi o pryncypia dzialania panstawa prawa a nie szczegoly.

Z powazaniem

wyborcza.pl
Konrad Niklewicz

Konrad Niklewicz, od ponad 10 lat dziennikarz i redaktor „Gazety Wyborczej”. Od ośmiu lat w dziale gospodarczym, w latach 2005 - 2007 był korespondentem „Gazety” w Brukseli.
dowiedz się więcej »

Follow konradniklewicz on Twitter
top | © Agora SA | design by kate_mac