Co się dzieje w Unii Europejskiej? Autorski przegląd najważniejszych spraw i wydarzeń z życia wspólnoty.
Blog > Komentarze do wpisu

Chcieli dobrze? No to będą mieli gorzej

Nie było żadnego zamachu na wolność internetu. Na odwrót: na ostatniej prostej, Parlament Europejski jeszcze bardziej wzmocnił prawa internautów. Ale to paradoksalnie może spowodować, że cała dyrektywa - a wraz z nią większe przywileje dla użytkowników internetu! - nie wejdzie w życie... (Uwaga, długi wpis)

407 głosami „za”, 57 „przeciw” (i 101 wstrzymującymi się), Parlament Europejski dosłownie przed kilkudziesięciu minutami wprowadził do „Pakietu Telekomunikacyjnego” jedną, dodatkową poprawkę, której wcześniej nie uzgodnił z Radą Unii Europejskiej (reprezentującą rządy): do dyrektywy wprowadzono zapis, że nikt nie może zostać arbitralnie pozbawiony dostępu do internetu - rozumianego jako wolność obywatelska - bez uprzedniej decyzji sądu. Rada UE godziła się na nieco inny zapis: że od każdej decyzji o odcięciu od internetu, przysługiwałoby odwołanie od sądu.
Różnica niby niewielka, ale - jak się okazuje - fundamentalna. Bo można ona teraz spowodować, że cały „Pakiet Telekomunikacyjny” powędruje do kosza. Wraz ze wszystkimi, licznymi przywilejami, jaki miała dawać internautom w całej Europie! - To oznacza, że kompromis zawarty z Radą UE padł. Teraz zacznie się tzw. procedura koncyliacji - na gorąco komentował mi Jan Olbrycht, europoseł PO.

W trakcie procedury koncyliacji, rządy i Europarlament mają ostatnią szansę, żeby uzgodnić treść dyrektywy. Jeśli pozostaną przy swoich stanowiskach - nastąpi koniec. Nie będzie unijnego prawa regulującego usługi providerów internetowych, a więc obowiązywać będą tylko przepisy krajowe, włączając w to te niekorzystne dla internautów. Na rynku będzie panować wolna amerykanka. Francja bez żadnych przeszkód będzie mogła wprowadzić u siebie swoje kontrowersyjne przepisy, na mocy których decyzją urzędnika (a nie sądu!) od internetu będą odcinane osoby, które nielegalnie ściągają pliki komputerowe, utwory muzyczne, gry filmy itp.
I w ostatecznym rozrachunku, wszyscy internauci na tym stracą. O ironio, najwięcej mogą stracić ci, którzy tak bardzo protestowali w ostatnich tygodniach przeciwko „Pakietowi Telekomunikacyjnemu”.

To, co się w ostatnich tygodniach działo wokół „Pakietu Telekomunikacyjnego”, przejdzie zapewne do historii jako jedno, wielkie nieporozumienie.  Internetowe fora wciąż kipią od informacji, że dyrektywa miała być „zamachem na wolność internetu”, „wprowadzać cenzurę”, dawać operatorom sieci internetowych prawo do blokowania niektórych witryn i usług, łącznie z tak popularnymi serwisami jak Skype itp. Nawet część mediów włączyły się do nagonki. - „Europarlament szykuje dziś zamach na internet” - informowała wczoraj „Polska The Times”. - „Projekt nowelizacji przepisów zakłada podzielenie zawartości internetu na pakiety. O tym jakie witryny znajdą się w pakietach, decydować mają dostawcy usług. To oznacza, że nikt w Europie nie miałby, jak to jest dziś, możliwości surfowania po wszystkich witrynach, jakie istnieją” - pisał dziennik. Ponad 60 tys. internautów z Polski podpisało się pod petycją przeciwko ograniczaniu swobody dostępu do zasobów sieci.

Kłopot w tym, że większość zarzutów mijają się z prawdą. Nieporozumień namnożyło się tak wiele, że w środę biuro prasowe Europarlamentu rozesłało o dziennikarzy specjalny wykaz „Prawd i Mitów” ws. dyrektywy „Pakiet Telekomunikacyjny”. Tłumaczy on, że:
* Nie jest prawdą, jakoby Parlament chciał wprowadzić reguły, które dają operatorom prawo do limitowania liczby stron, które konsumenci oglądają. „Pakiet” nie wprowadza żadnych nowych przepisów, zezwalających dostawcom dostępu do internetu do ograniczania usług. Już obecnie operatorzy sieci mogą (na mocy prawa europejskiego i narodowego) konstruować dowolnie skonstruowane umowy o dostępie do internetu. Nie robią tego, bo ograniczonego dostępu do internetu żaden konsument nie chce. Na odwrót: dyrektywa „Pakiet Telekomunikacyjny” nakłada na operatorów sieci obowiązek: jeśli zdecydują się ograniczyć dostęp do internetu, to mają obowiązek poinformować o tym swoich konsumentów. I wówczas ci nabędą prawo zerwania umowy, bez konsekwencji, i przeniesienia się do innych operatorów. Parlament Europejski podkreśla, że już w tej chwili, prawo do odcinania obywateli od internetu (niektórych jego fragmentów) mają władze poszczególnych państw - na mocy własnych, krajowych przepisów. * Nie jest prawdą, jakoby „Pakiet Telekomunikacyjny” miał wprowadzić unijne odcinania piratów od dostępu do sieci. To, co jest piractwem, a co nie jest, nadal będzie rozstrzygane na poziomie przepisów prawa krajowego. * I nie jest wreszcie prawdą, że „Pakiet Telekomunikacyjny” wprowadza jakieś „pakiety konsumenckie”, które zagrożą przyszłości internetu. W całej dyrektywie nie ma ani jednego słowa o takich ”pakietach”, ba, nie ma nawet jednego zapisu, który można by w ten sposób zinterpretować!

„Pakiet Telekomunikacyjny” szedł w odwrotną stronę: wprowadza przepisy, które utrudnią operatorom i/lub władzom państwowym blokowanie dostępu do sieci. Dyrektywa stwierdza bowiem, że dostęp do internetu musi być traktowany jako jedna ze swobód gwarantowanych europejską konwencją praw człowieka (obowiązującą wszystkie państwa UE). Dyrektywa gwarantowała też, żeby każdy konsument, którego władze państwa chciałyby odciąć od sieci - miał prawo odwołać się do sądu.
Rząd przynajmniej jednego państwa Unii Europejskiej - Francji - chce wprowadzić przepisy, na mocy których osoby nielegalnie ściągające pliki byłyby po trzeciej „wpadce” odcinane od sieci. I w czasie prac nad dyrektywą w Parlamencie, pojawiły się propozycje, żeby „Pakiet Telekomunikacyjny” faktycznie takie działania rządów ułatwił. Ale - jak podkreślają przedstawiciele PE - za każdym razem taka poprawka była uwalana.
Napiszę to jeszcze raz, żeby wszyscy zrozumieli: bez „Pakietu”, Paryż będzie miał ułatwione zadanie! A inne rządy będą mogły go naśladować.

Last but not least. „Pakiet”, jeśli wejdzie w życie, wprowadzi wiele korzystnych dla odbiorców regulacji. Przykładowo, dyrektywa „Pakiet Telekomunikacyjny” zwiększa informacyjne obowiązki ze strony operatorów. Co więcej, maksymalna długość umowy, jaką operator będzie mógł podpisać z konsumentem, ustalono na 24 miesiące. Preferowaną długość - na 12 miesięcy. Chodzi o to, żeby konsumenta nie wiązać długimi kontraktami. Krótsze umowy zwiększą konkurencję między operatorami. Dodatkowo, dyrektywa będzie nakładać na operatorów obowiązek, by uprzedni informowali konsumentów, że opłata za usługę zbliża się do wcześniej wyznaczonego przez konsumenta poziomu (dając mu tym samym szansę na uniknięcie szokująco wysokiego rachunku). Taka reguła sprawdzi się np. w przypadku korzystania z internetu poprzez telefon komórkowy za granicą. I jeszcze jedno: „Pakiet Telekomunikacyjny” wprowadza zasadę, że przeniesienie numeru telefonu konsumenta z jednej sieci do drugiej nie będzie mogło trwać dłużej niż jeden dzień (obecnie trwa to nawet i 30 dni).

I jeśli w wyniku środowego głosowania, rządy ostatecznie pokłócą się z Europarlamentem, doprowadzając do śmierci „Pakietu Telekomunikacyjnego” - o tych przyilejach możemy zapomnieć. Mam nadzieję, że osoby, które tak bardzo protestowały przeciwko „Pakietowi”, będą teraz w stanie wytłumaczyć ewentualny brak tych przywilejów innym konsumentom. (Proszę wyjaśnienia wpisywać na blogUE, sam chętnie poczytam). 

Skąd w takim razie wzięły się tak liczne (i tak mocno nagłośnione protesty)? Internautów tłumaczą polscy eurodeputowani. - „Pakiet Telekomunikacyjny” stał się głośny z trzech powodów: po pierwsze, pojawiła się obawa, że on wprowadzi rozwiązania, które pozwolą kogoś odłączać od sieci bez wyroku sądu. Po drugie, pojawił się lobbying firm, które faktycznie chcą zarobić na „pakietowaniu” dostępu do internetu. No i po trzecie, nie da się ukryć, że są środowiska, które są zainteresowane nielegalnym ściąganiem plików z internetu i brakiem jakichkolwiek ograniczeń. A my zdajemy sobie sprawę, że konieczne są działania przeciwko piractwu - mówi Olbrycht.
On sam też uważa, że niektóre zapisy „Pakietu” powinny być lepiej dopracowane, mniej ogólnikowe, a przez to - lepiej chroniące interesy internautów. Ale jednocześnie przyznaje: - Przepisy, które obowiązują teraz, są gorsze niż to, co proponuje „Pakiet Telekomunikacyjny”.

środa, 06 maja 2009, konrad.niklewicz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
olgierdr
2009/05/06 16:13:37
Po pierwsze primo prawo krajowe -- np. polskie -- zawsze daje nam możliwość odwołania się do sądu, od każdego zjawiska. Dyrektywa, która mówi, że można się odwołać, nic nie zmienia. Dyrektywa, która mówi, że można odciąć po orzeczeniu sądu -- zmienia.

Po drugie primo gdyby dziś operatorowi przyszło do głowy ograniczać pakiety, to można spróbować z nim powalczyć, albo poprzez sąd, albo UOKiK. Jeśli takie prawo chciałyby wprowadzić poszczególne kraje, zawsze jest ETS.
Jeśli byłaby dyrektywa, która warunkowo by to dopuszczała, klient poruszałby się w granicach wyznaczonych przez dyrektywę. Z samą zasadą nie dałoby się walczyć.

Zasadniczo zgadzam się z jednym: im mniej dyrektyw tym lepiej.
-
michux
2009/05/06 16:17:17
Cytuję za listem ze strony stopcenzurze.wikidot.com: "Proszę o wsparcie poprawek, które zapewnią moje prawo do dostępu i dystrybucji treści i usług, a odrzucą każdy tekst mówiący o prawnej zawartości lub ograniczeniach i warunkowym dostępie do Internetu. Szczególnie chciałbym, by zapewnił/a mi Pan/Pani swobodne prawo do używania Internetu, tak aby wszystkie strony internetowe i usługi były dostępne dla nas wszystkich."

Nie wiem kto nawoływał do odrzucania pozytywnych zmian wprowadzonym w pakiecie ale na pewno nie Grupa Jakilinux. My protestowaliśmy i nadal będziemy protestować przeciw każdej próbie naruszenia zasady neutralności sieci na terenie UE oraz przeciw wszelkim działaniom ułatwiającym firmom na odcinanie użytkowników od Internetu bez wyroku sądowego.

Jeśli wrześniowa wersja Pakietu będzie gwarantować ww. podstawowe prawa Internautów, oczywiście poprzemy zmiany.

Pretensje proszę kierować:
a) do europarlamentarzystów, którzy zgłaszali wiele szkodliwych poprawek
b) do siebie czyli mainstreamowej prasy, którą Pan reprezentuje, a która zupełnie nie interesowała się Pakietem Telekomunikacyjnym do czasu masowych protestó Internautów, którzy poczuli się robieni w przysłowiowego konia

pozdrawiam,
Borys Musielak
Grupa Jakilinux
-
2009/05/06 16:34:54
Szanowny Panie Redaktorze. Już pan przyznał, że się nie zna. Co gorzej nie potrafi pan wytłumaczyć tego na czym się Pan powinien znać: jak to mianowicie ów pakiet miałby nas uszczęśliwić. A można by dość prosto: jest tak a będzie inaczej, a mianowicie tak. Niestety, z tego co sam Pan napisał wynika dość jasno, że taz kolejny oferowano nam dyktaturę proletariatu z przewodnią rolą jako wyższą formę demokracji. Dla mnie osobiście najistotniejsze jest to, że proponuje się pogłębianie prawnego bałaganu. Robienie prawa prawie możliwego do wyegzekwowania. Ale to już dalsza sprawa. Proszę napisać raz wreszcie jakie to plagi ów pakiet miał by od nas odsunąć.
-
konrad.niklewicz
2009/05/06 16:59:09
@baron13
Czy szanowny interlokuor naprawdę przeczytał blognotę? Chyba nie.
Powtórzę więc:
Pakiet Telekomunikacyjny wprowadza przepisy, które utrudnią operatorom i/lub władzom państwowym blokowanie dostępu do sieci. Stwierdza bowiem, że dostęp do internetu musi być traktowany jako jedna ze swobód gwarantowanych europejską konwencją praw człowieka (obowiązującą wszystkie państwa UE).
Dziś takiej ochrony NIE MA.
Napiszę to jeszcze raz, żeby wszyscy zrozumieli: bez Pakietu, Paryż będzie miał ułatwione zadanie! A inne rządy będą mogły go naśladować. Bez ograniczeń.

To powiedziawszy
@olgierdr
Proszę zapoznać się z prawem unijnym i jeszcze raz zastanowić, czy obwatel (osoba fizyczna) ma prawo skłądać pozew przeciwko rządowi do ETS (nie ma, ale dla pańskiego konfortu - niech pan sprawdzi to sam). Co więcej, jeśli władza wykonawcza i ustawodawcza wprowadzi jakiś przepis w drodze ustawy, ewentualnie na jego konsekwencjie można skarżyć się do Trybunału Konstytucyjnego. Ewentualnie - do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Życzę powodzenia jeśli chodzi o skargi związane z internetem...

Secundo, jest pan w błędzie, twierdząc, że, cytuję, prawo krajowe -- np. polskie -- zawsze daje nam możliwość odwołania się do sądu, od każdego zjawiska koniec cytatu.
Przykład: proszę się odwołać gdziekolwiek przeicwku prawu, które stwierdza, że za jazdę po alkoholu odbiera się prawo jazdy... Na tej samej zasadzie, ustawodawca może wprowadzić NIEPODWAŻALNY przepis, że za piratowanie odbiera się dostęp do interentu. Bez zapisów Pakiety Telekomunikacyjnego będzie to jeszcze łatwiejsze.


-
cvb71
2009/05/06 17:37:51
Ludzie nie róbcie sobie jaj motacie tak, że zapewne większość czytelników nic już z tego nie rozumie...
Jak dajecie jakieś argumenty za lub przeciw poprzyjcie je dowodami tzn. linkami do konkretnych słów z pakietu.
A nie, wolna amerykanka.
-
2009/05/06 17:56:30
Ja chcialbym dorzucic tylko jeden postulat - prosze rozpatrywac mozliwe "pakietowanie" nie w kontekscie "dostepu do tej strony www a do innej nie", bo to faktycznie ciezko wyobrazalne, ale raczej w kontekscie "ta usluga dziala, a inna przycinamy" - a takie klimaty zaczynaja juz byc powszechne (ograniczenia na p2p, sprawa blokowania ruchu VoIP przez T-Mobile). Internet to nie tylko www.
-
2009/05/06 18:12:29
Przeczytał. Szanowny Panie Redaktorze, proszę nie bić od razu... No cóż, sam pisuję i słynę z niejasnego formułowania myśli. No więc to o czym Pan mówi, to dobre chęci. Proszę zerknąć do konstytucji peerelu. Tam też bylo, że gwarantuje się wolność słowa. Sam trenowałem z kumplami na Gabrieli Zapolskie we Wrocku. W Wawie trenowali to pana koledzy na Mysiej. Nie powiem, było zabawnie, kiedy kolega Rysio K. (ale nie ten miliarder) wstawił w miejsce wiersza o zabranej klamce Pieśni o Marsjanach. Jest w necie, taka ciekawosta, jak działał system zapisów. No, ale właśnie wolność słowa zrealizowano nam poprzez cenzurę prewencyjną. Wolność słowa w RP zrealizowała się tak, że zniesiono wszelkie zapisy sankcjonujące cenzurę prewencyjną. Po prostu zamknięto urząd, który interesował się tym co wypisują obywatele. A w konstytucji pisze mniej więcej to co zawsze, że wolność słowa. Otóż, gdyby dyrektywa zawierała by na przykład określenie, że dostawca internetu zajmuje się dostarczeniem działającej sieci i że jedyne co może określić to np przepustowość łącza, to było by jako-tako. No cóż, jedyne moje dobre doświadczenia z instytucją państwa są takie, że im mniej państwa, tym lepiej. Jak Pan słusznie zauważył, dostawcy internetu nie proponują okrojonych pakietów. Bo im się nie opłaca. Sęk w tym, że jak się nie opłaci to zwiną interes i nie będzie żadnego pakietu. Sprzedadzą to i tyle, na co ich będzie stać. Jak interes będzie kulał zatrudnią rurkę nie admina, i ten sknoci rekompilację z przeproszeniem jądra i część usług nie będzie chodziła. Można pisać do Strasbugra, ale emile pójdą na berdyczów.ru . Jeśli pod nosem będzie inny dostawca, może się uda. No a ten przykład z odcinaniem od Internetu... To moim zdaniem przyklad na to, jak się tworzy prawne buble. gdyby owa dyrektywa zawierała stwierdzenie, że pomysł wprowadzenia czegoś takiego, to bubel prawny, to było już nieźle. Panie Redaktorze, tego się nie da wyegzekwować. Tak zresztą jak nie da się wyegzekwować niedostępności narkotyków. Albo kasy za teksty od niektórych, psia ich mać wydawców. Tyle, że w tym ostatnim wypadku wystarczy więcej im niczego nie wysłać. Ale wracając do tematu: chodzi właśnie o to by nie tworzyć martwych przepisów. Nikt nie musi chronić moich praw a(ł)torskich, gdy wystarczy nie wysłać i bardzo proszę się nie wtrącać. Dlatego Panie Redaktorze byłbym szczęśliwy gdyby UE zadeklarowała, że tym Inter-coś tam to się nie będą zajmować.
-
2009/05/06 19:01:30
dobrze że ta dyrektywa upadła, teraz żaden rząd w Europie nie będzie mógł usprawiedliwiać wprowadzanej przez siebie cenzury tą "złą" Unią Europejską - może to zrobić wyłącznie na swoją odpowiedzialność (przed wyborcami)
Zwłaszcza w Polsce większość restrykcji i ograniczeń w działalności (gospodarczej, społecznej itp) była tłumaczona: bo Unia tak każe - zamiast uczciwie przyznać, że stoją za tym różne lobbies, korporacyjne czy też biurokratyczne
-
raj001
2009/05/06 19:11:52
"Pakiet Telekomunikacyjny wprowadza przepisy, które utrudnią operatorom i/lub władzom państwowym blokowanie dostępu do sieci. Stwierdza bowiem, że dostęp do internetu musi być traktowany jako jedna ze swobód gwarantowanych europejską konwencją praw człowieka (obowiązującą wszystkie państwa UE)."
Owszem, wprowadza - właśnie w poprawce 46, o którą był ten cały szum...
-
2009/05/06 19:30:09
Szanowny Panie Redaktorze,
Obawiam się, że jest pan w błędzie stwierdzając, że pakiet utrudni providerom pakietowanie internetu, czy innych podobnych praktyk mających na celu ograniczenie swobód internauty. Często bowiem uchwały PE są po prostu aprobatą wspólnoty na jakiś temat.

Nie trzeba długo się zastanawiać aby dojść do wniosku, że taka Polska goni za zachodem. I powiem szczerze, że jeżeli providerzy z UK, Francji czy Niemiec skorzystają z nowych norm, ich Polscy odpowiednicy nie będą długo "w tyle". Działa tutaj reguła "odstępstwa" - pojedyńczy kraj, taki jak Francja, czy UK nie wprowadzi takich przepisów ot tak. Dopiero jak stanie się to uzgodnioną normą droga będzie wolna a reszta krajów być może się dostosuje.

Niepokojący jest również lobbying firm związanych z tematem oraz cisza wśród mediów mainstreamowych, które szanowny Pan również reprezentuje. Można bowiem wysunąć teorię o "przepchnięciu tyłem" poprawek. Media milczały do momentu zorganizowania protestu. Gdyby poprawki były takie rewelacyjne jak Pan pisze to myślę, że mainstreamowe media by nie siedziały cicho.

Internet ma się dobrze więc niczego nie powinno się zmieniać. Zwłaszcza, że współczesna polityka działa na zasadzie małych kroków. Tutaj zmienimy to, tutaj tamto - tutaj monitorowanie ruchu, tam pakiety i inne wymysły. Taki poligon doświadczalny może się skończyć katastrofą, ale proszę o samodzielne wysilenie wyobraźni.

Z uszanowaniem
-
astromaria
2009/05/06 20:48:26
A ja spytam: dlaczego Gazeta i inne media milczały jak zaklęte, w ogóle nie informując czytelników o tej sprawie? Dlaczego dzika wrzawa wybuchła dopiero po głosowaniu? Jak dla mnie jest to próba przeprowadzenia jakichś uregulowań za plecami i bez wiedzy zainteresowanych.

My nie jesteśmy wcale zainteresowani przepisami określającymi kąt krzywizny ogórka i banana. Niech się władze o nas tak bardzo nie troszczą i nie robią nam dobrze wbrew naszej woli. Sami sobie damy radę. Ja w każdym razie nie mam żadnych powodów żeby narzekać na Internet i jego organizację.

Ja mam życzenie decydować sama o tym, którego banana wybiorę i czy będę się leczyć u onkologa, czy u czarownicy w bulgocącym bagnie.

Nikt nie ma prawa ograniczać mojej wolności wyboru w jakiejkolwiek sprawie. Im mniej prawa tym dla obywateli lepiej. Unia próbuje uregulować wszystko, tak dokładnie, żeby dla nas już nie było śladu wolności.
-
michux
2009/05/06 21:12:32
"Posłowie sprawozdawcy oraz komisarz Reding lobbowali z kolei na rzecz uchwalenia pakietu. Reding przyznała słuszność idei, według której w przyszłości dostawcy Internetu powinni "rozróżniać" odmienne rodzaje transmisji, np. przesyłanie danych dla potrzeb usługi VoIP od komunikacji w sieciach peer-to-peer (P2P). Dzięki temu możliwe byłoby wprowadzenie priorytetyzacji dla świadczonych usług lub działania aplikacji. Podsumowując swoją wypowiedź, komisarz stwierdziła, że proponowana ustawa to "bardzo dobry pakiet leżący w interesie Europy", który przyczyni się do dalszych inwestycji w wart obecnie 300 miliardów euro rynek telekomunikacyjny."

To cytat za Gazetą: technologie.gazeta.pl/technologie/1,81010,6575999,Spor_o_blokowanie_dostepu_do_Sieci_zdominowal_koncowa.html

To tak tylko, żeby potwierdzić, że oczywiście "pakiety" to abstrakcyjna teoria wymyślona przez BlackOut Europe i Grupę Jakilinux :
-
2009/05/06 21:50:19
Tak na marginesie. Jestem ciekaw jak miało by wyglądać to nieszczęsne "odcinanie od sieci"? Na przykład odcięty przychodzi do kumpla który ma internet i co? Rozstrzeliwują kumpla? Kolejne pytanie, dlaczego taka zasadnicza afera grożąca zerwaniem rozmów o pakiecie który miał gwarantować te swobody skoro rozsądna ochrona, jak by nie bylo swobody obywatelskiej przez sąd okazała się nie do przeskoczenia? Trzecie, moim zdaniem najważniejsze: tekst tego dokumentu w polskim autoryzowanym obowiązującym brzmieniu. Jest gdzieś?
-
2009/05/07 08:51:08
Media mainstreamowe to obecnie gigantyczne koncerny żyjące m.in. w dużej części z zarządzania prawami. Spodziewaliście się od nich bezstronnej prezentacji tematu?
-
2009/05/07 14:40:50
Rządy i instytucje Państwowe sa blisko obywateli. Kiedy brak "złej dyrektywy unijnej na którą nic nie mozna poradzic" rządy nie sa wcale skore odbierac wyborcom wolnośćo kótra ci sa gotowi zabiegac a nawet walczyć. Grupom lobbyingowym związanymi z koncernami znacznie łątwiej jest lobbowac na poziomie unii, niż na poziomie palamentu.
-
2009/05/11 15:05:24
Całe szczęście Panie Konradzie, że istnieją fora internetowe a Gazeta Wyborcza ( którą skądinąd lubię i czyta0), w tej sprawie nie decyduje, a nawet znacząco nie wpływa na opinie Internautów. Nie ma Pan racji - Pakiet Telekomunikacyjny w pierowtnym kształcie, tym sprzed 6 maja niósł zagrożenie dla sfery publicznej, ale nie będę Panu wyjaśniał dlaczego, bo to nie ma sensu. Nie da się Pan przekonać, ma Pan taki charakter.
Nie pamiętam właściwie czy kiedyś przyznał się Pan do błędu. W wielu tekstach pisze pan kompetentnie ( myślę o Gazecie, bo tutaj już tak nie jest), ale jeśli z kimś Pan się nei zgadza, to mógłby pan adewrsarza pogryźć. Trudno w takich warunkach dyskutować więc ten post bedzie moim ostatnim.
wyborcza.pl
Konrad Niklewicz

Konrad Niklewicz, od ponad 10 lat dziennikarz i redaktor „Gazety Wyborczej”. Od ośmiu lat w dziale gospodarczym, w latach 2005 - 2007 był korespondentem „Gazety” w Brukseli.
dowiedz się więcej »

Follow konradniklewicz on Twitter
top | © Agora SA | design by kate_mac