Co się dzieje w Unii Europejskiej? Autorski przegląd najważniejszych spraw i wydarzeń z życia wspólnoty.
Blog > Komentarze do wpisu

Co Polacy zdziałali w Europarlamencie

Polscy europosłowie mogli zrobić więcej, gdyby zamiast w małych grupach politycznych pracowali w największych frakcjach Europarlamentu – przekonuje raport Instytutu Spraw Publicznych. Ci eurodeputowani, którzy działają w dużych grupach (jak np. przedstawiciele PO i Lewicy), mogą się pochwalić kilkoma sukcesami

blogUE, przy współpracy redakcyjnego kolegi Dominika Uhliga, prezentuje głównie wnioski z raportu. Są one odwrotne od tego, co w sobotę mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński. Na posiedzeniu Rady Politycznej PiS przekonywał on, że w Parlamencie Europejskim skuteczniej można reprezentować polski interes narodowy będąc w mniejszej grupie politycznej. Bo wtedy… nie trzeba iść na kompromis z przedstawicielami innych państw – tłumaczył.
ISP uważa inaczej. - To w dużej grupie politycznej można działać skuteczniej – mówi. I wyjaśnia dlaczego.
C European Communities 2009Choć trudno obiektywnie i bezbłędnie zmierzyć skuteczność europosłów (co Instytut przyznaje), można za najważniejsze kryterium oceny uznać nie liczbę wystąpień na forum parlamentu (czym lubi się chwalić np. europoseł PiS i rzecznik tej partii Adam Bielan), ale liczbę tzw. sprawozdań i raportów legislacyjnych. Bo to właśnie za ich pomocą europosłowie realnie wpływają na proces podejmowania decyzji. Same wystąpienia nie mają większego znaczenia - często odbywają się przy pustej sali, po północy.
W kategorii liczby raportów pierwsze miejsce ex aequo zajęli europosłanka Lidia Geringer de Oedenberg (Lewica) oraz Jacek Saryusz-Wolski (PO) - przygotowali po 17 raportów. Kolejne miejsca zdominowali posłowie PO i Lewicy (Janusz Lewandowski z PO - 7, obecna minister edukacji Barbara Kudrycka - 5, Dariusz Rosati (Porozumienie dla Przyszłości) - 5, Jerzy Buzek i Genowefa Grabowska z Lewicy - po 4).
Jednak raport raportowi nierówny. Np. sprawozdanie w imieniu całej frakcji, w sprawie budżetu, jest ważniejsze niż sprawozdanie w sprawie niewiele znaczącej rezolucji PE. To biorąc pod uwagę, ISP uznał, że największy wpływ na decyzje podejmowane przez PE mieli kolejno: Lewandowski, Liberadzki, Rosati, Buzek i Kudrycka.
Posłowie PiS łącznie przygotowali tylko 7 raportów. Raport ISP odnotowuje natomiast, że zaliczyli setki „wypowiedzi plenarnych”. Zwłaszcza europoseł Ryszard Czarnecki, który wystąpił aż 241 razy. Adam Siekierski (PSL) - „tylko” 171 razy, zaś Urszula Krupa (LPR) - 139 razy. Ryszard Czarnecki był też autorem aż 79 oficjalnych pytań.
ISP oddaje sprawiedliwość posłom PiS: zrobili więcej, niż można by się spodziewać biorąc pod uwagę wielkość ich grupy. Bo zdominowali grupę Unii na rzecz Europy Narodów (prawie połowa jej członków to Polacy).
Najgorzej zostali ocenieni politycy LPR, którzy zaczęli posłowanie od wystawienia na swoich pulpitach na sali plenarnej polskich flag – czym zamanifestowali niechęć do idei reprezentowania wszystkich obywateli UE. Już wtedy dostali łatkę narodowych egoistów z którymi trudno o europejski kompromis. Raport zwraca uwagę, że politycy LPR nie byli w stanie dogadać się nawet wewnątrz własnej grupy politycznej „Niepodległość i Demokracja”. Wyszedł z niej m. in. prof. Maciej Giertych - znany z tego, że na forum Parlamentu chwalił faszystowskich dyktatorów - hiszpańskiego gen. Franco oraz portugalskiego Salazara - w dniu gdy Parlament Europejski chciał uczcić pamięć ofiar hiszpańskiej wojny domowej. Giertych wydawał unijne pieniądze na mało zgodne z duchem Unii poglądy - zorganizował w Brukseli debatę, w której przekonywał, że ze szkół powinno się wycofać darwinowską teorię ewolucji a zamiast niej nauczać kreacjonizmu - zakładającego, że świat, człowieka i wszystkie organizmy w jednym czasie stworzył Bóg. Raport przypomina też wydaną z logo PE książkę „Wojna Cywilizacji w Europie”, którą wydał Giertych. Można w niej było przeczytać m. in. o Żydach, że „fakt, że trzymają się własnej społeczności, własnej cywilizacji, własnej odrębności, skutkuje rozwojem różnic biologicznych".

Autorzy raportu ISP z imienia i nazwiska wymieniają tych europosłów, którzy wyróżnili się szczególnie pozytywnie. Wśród nich są:
* b.premier Jerzy Buzek (PO), który uczestniczył w pracach nad dyrektywą patentową i ma duży udział w tym, że to prawo - krytykowane przez ekspertów prawie w całej Unii - ostatecznie nie weszło w życie. Buzek był też posłem-sprawozdawcą w sprawie funduszu unijnego dla nauki (tzw. VII Program Ramowy), dzięki czemu miał wpływ na decyzję, jak w latach 2007 - 13 rozdzielić 53 mld euro z tego funduszu;
* eurodeputowany Janusz Lewandowski (też PO) odegrał znaczącą rolę w 2006 r., gdy Parlament Europejski negocjował cały budżet Unii na lata 2007 - 13. Był wówczas szefem komisji budżetowej PE. Przy pomocy posłów z innych krajów zdołał przekonać rządy unijne, by dodać do budżetu UE 4 mld euro, z czego znaczną część dla nowych krajów Unii.
* sukces osiągnął też europoseł Marcin Libicki (z jego kandydowania kilka dni temu zrezygnował PiS). Jako przewodniczący europarlamentarnej komisji ds. petycji, przygotował raport o zagrożeniach wynikających z budowy Gazociągu Północnego (po dnie Bałtyku, z ominięciem Polski). Ponieważ jednak w tej konkretnej sprawie PE nie ma uprawnień decyzyjnych, raport Libickiego jedynie nagłośnił stanowisko Polski i krajów nabałtyckich, bez mocy sprawczej.
ISP docenia też Jana Olbrychta (PO), który zdobył silną pozycję w komisji regionalnej PE (nadzoruje ona m. in. wydawanie funduszy strukturalnych) oraz innych polskich posłów z tej komisji: Lidię Geringer de Oedenberg (Lewica), Grażynę Staniszewską (Demokraci) i Mieczysława Janowskiego z PiS - za to, że stworzyli sprawny kwartet wpływający na pracę komisji ds. regionalnych. Z kolei Czesław Siekierski (PSL) i Janusz Wojciechowski (PSL „Piast”, na swoje listy wziął go PiS) mocno zaangażowali się w prace komisji rolniczej PE, w której walczyli o dogodne dla polskich rolników warunki reformy rynku cukru, dopłaty do produkcji owoców miękkich itp. Raport zauważa też posła Lewicy Bogusława Liberadzkiego, który odcisnął swoje piętno na pracach europarlamentarnej komisji ds. transportu.

niedziela, 19 kwietnia 2009, konrad.niklewicz

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
wyborcza.pl
Konrad Niklewicz

Konrad Niklewicz, od ponad 10 lat dziennikarz i redaktor „Gazety Wyborczej”. Od ośmiu lat w dziale gospodarczym, w latach 2005 - 2007 był korespondentem „Gazety” w Brukseli.
dowiedz się więcej »

Follow konradniklewicz on Twitter
top | © Agora SA | design by kate_mac